W zeszłotygodniowy czwartek emocji inwestorom nie brakowało. Była to chyba najciekawsza sesja w ostatnich miesiącach. Byki doprowadziły do wybicia i wydawało się, że marazm ma się już ku końcowi. Jednak z każdym kolejnym dniem rynek pokazuje nam, że ostatni wzrost był tylko przeniesieniem stabilizacji na wyższy poziom. Większość sesji mija bowiem w dość sennej atmosferze, a obroty ponownie dość znacząco spadły, osiągając na rynku kasowym wartości najniższe od zeszłego poniedziałku.
Sporo inwestorów liczy na kontynuację trendu wzrostowego, ale na razie rynek ugrzązł w konsolidacji. W przypadku wybicia, mimo moich wątpliwości co do podstaw wzrostu, nie wahałbym się z dołączeniem do grupy byków. Wyjście górą doprowadzi bowiem na obu rynkach do formacji chorągiewki/flagi, a to oznaczałoby wzrost analogiczny do zeszłotygodniowego. Do tego dochodzi jeszcze wybicie z obecnej konsolidacji, co w przypadku tej formacji oznacza zasięg wzrostu, odpowiadający jej rozpiętości. W obu przypadkach spotykamy się w okolicy tegorocznych rekordów. Biorę pod uwagę taki optymistyczny scenariusz , choć przyznam szczerze, że wydaje mi się trochę nieuzasadniony. Jednak na giełdzie nie wszystko jest logiczne, a rynkiem w krótkim terminie rządzą jedynie emocje.
Ze względu na przewartościowanie poszczególnych spółek, bardziej przemawia do mnie formacja podwójnego szczytu. Jak zaznaczyłem na wykresie 60-minutowym, taka figura powtarzała się w ostatniej fali spadkowej w niemal równych odstępach czasu. Ta analogia dość jasno wyznacza kierunek. Nie próbowałbym jednak teraz prognozować, który wariant wybiorą fundusze. Lepiej poczekać na wybicie z konsolidacji, zdając sobie jednocześnie sprawę z zasięgu ruchu, jaki powinien wystąpić.