Przewodniczący KSP w liście do ministra Marka Belki pytał o prace resortu nad opodatkowaniem zysków giełdowych. Przypominał w nim, że zgodnie z przyjętą przez Komisję opinią dotyczącą poprawy konkurencyjności polskiego rynku kapitałowego oraz zgodnie z zarysem strategii rozwoju rynku przyjętym przez Radę Ministrów, jeśli resort zdecydowałby się na wprowadzenie opodatkowania dochodów giełdowych, zasady naliczania i poboru takiego podatku powinien ogłosić z co najmniej 1,5-rocznym wyprzedzeniem. Zachowanie takiego okresu dostosowawczego wymagałoby przedstawienia propozycji MF do końca czerwca br., ponieważ ulga wygasa z końcem 2003 r. W piątek W. Walendziak otrzymał odpowiedź ministerstwa. Wiceminister Irena Ożóg przypomniała, że - gdyby przepisy nie zostały zmienione - po 31 grudnia 2003 r. dochody realizowane na giełdzie byłyby opodatkowane na zasadach ogólnych, a więc według obowiązującej w danym roku skali podatkowej. "Mając na uwadze potrzebę zapewnienia równości podatkowej dla wszystkich rodzajów inwestycji i lokat, rozważane są inne możliwości opodatkowania dochodów z odpłatnego zbycia papierów wartościowych niż te, które wynikają z obowiązujących przepisów" - pisze jednak wiceminister. Chodzi o to, że od tego roku obowiązuje 20-proc. zryczałtowany podatek od oszczędności, zwany podatkiem Belki. Gdyby nie nastąpiły zmiany w przepisach, po wygaśnięciu ulgi inwestorzy płaciliby 20-proc. podatek od, na przykład, odsetek z lokat bankowych, ale od zysków giełdowych podatek byłby pobierany na zasadach ogólnych. O równości podatkowej nie mogłoby być w taki przypadku mowy.

Wiceminister informuje więc, że jedną z rozważanych koncepcji jest obłożenie zysków giełdowych takim podatkiem, jakiemu podlegają już dochody z lokat bankowych czy funduszy kapitałowych. Płatnikiem byłyby biura maklerskie. Zastrzega jednak, że ostateczne propozycje, w tym sposób ustalania dochodu oraz stawka podatku, zostaną opracowane z uwzględnieniem uwag zgłaszanych przez "zainteresowane środowiska". A to oznacza, że w kwestii podatku giełdowego tak naprawdę nic jeszcze nie wiadomo. Aby zagwarantować 1,5-roczny okres dostosowawczy, konkretne propozycje resort musiałby już mieć gotowe.

- Moje złe przeczucia się sprawdzają: wszystko jest możliwe. Jest to tym bardziej niepokojące, że rząd wprowadza podatki, w taki sposób, który sprawia, że nie realizuje nawet założonych przez siebie celów fiskalnych. Przykładem podatek od dochodów z lokat bankowych. Wpływy z niego są znacznie mniejsze od zakładanych, a nastąpił przy tym poważny spadek depozytów. To efekt m.in. tego, że wprowadzonych pośpiesznie rozwiązań nie skonsultowano ze środowiskiem - powiedział W. Walendziak.

W tej chwili uczestnicy rynku, w tym domy maklerskie, nie biorą udziału w żadnych pracach resortu finansów dotyczących opodatkowania zysków kapitałowych. - Izba Domów Maklerskich stara się wskazywać, jakie rozwiązania podatkowe byłyby najlepsze dla rynku. Nie ma jednak żadnej oficjalnej współpracy między nami a resortem finansów w tej sprawie. A na taką współpracę oczywiście bardzo liczymy - powiedziała Maria Dobrowolska, prezes IDM. - Zamierzam dalej dopominać się o wypracowanie z odpowiednim wyprzedzeniem rozwiązań podatkowych z uwzględnieniem opinii środowiska rynku - zapowiedział W. Walendziak.