Mnożą się też rozmaite analizy dotyczące wpływu turnieju na gospodarkę. Japończycy liczą, że mundial im pomoże. Brytyjczycy są pewni, że zaszkodzi. Amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs opublikował raport pt. "Mistrzostwa Świata i gospodarka".
Masako Harada, 33-letnia inżynier od systemów informatycznych, zrezygnowała z tegorocznych wakacji. Za zaoszczędzone w ten sposób 2,5 tys. USD kupiła bilety na finały piłkarskich mistrzostw świata. Co więcej, mimo że nie lubi hamburgerów, od miesiąca jada w restauracjach McDonanld's, by wygrać bilety na mecze w organizowanym tam konkursie. Chce też kupić za 155 USD antenę satelitarną, by móc oglądać w telewizji wszystkie mecze finałów na żywo. - Wydam tyle, ile trzeba, by w pełni przeżyć mundial - powiedziała Harada.
Japonia liczy, że tacy jak ona kibice oraz pół miliona gości z zagranicy pomogą tutejszej gospodarce wyjść z trwającej 12 lat recesji. W jej wyniku ocena kredytowa Japonii jest już niższa niż rywala z grupy - Belgii. Ekonomiści na ogół sceptycznie oceniają nadzieje wciąż drugiej pod względem wielkości światowej gospodarki. Niektórzy obliczyli już, że wydatki związane z mistrzostwami dodadzą w tym kwartale jedynie 0,3 pkt. proc. do produktu krajowego brutto, a to może nie wystarczyć do wyjścia z recesji. Z najnowszej ankiety Bloomberg News wynika bowiem, że PKB Japonii zmniejszy się w tym czasie o 0,2%.
Niczego dobrego nie oczekują od mundialu dla swojej gospodarki Brytyjczycy. Bank Barclays prognozuje, że 40% z 15,2 mln tamtejszych kibiców piłkarskich zwolni się z pracy w dniach, w których reprezentacja będzie rozgrywała mecze w grupie. A to oznacza stratę dla gospodarki rzędu 400 mln funtów szterlingów za każdy mecz, czyli 1,2 mld funtów tylko za pierwszą rundę rozgrywek.
Poważne obawy o płynność rynku giełdowego, a więc i swoje zarobki, wyrażają londyńscy maklerzy. Rzecz w tym, że na azjatyckich mistrzostwach niektóre mecze będą zaczynały się już o 7.30 londyńskiego czasu, a więc na pół godziny przed otwarciem sesji. To gorący okres, kiedy spółki publikują komunikaty, a analitycy rekomendują kupowanie lub sprzedawanie akcji. Jeśli chodzi o największe rynki, mundial będzie problemem tylko dla londyńskiego City, bo mecze będą kończyły się przed rozpoczęciem sesji w Nowym Jorku, a zaczynały po zamknięciu notowań w Tokio.