Reklama

Słaba gospodarka pomoże dojść Polsce do półfinału!

Już w najbliższy piątek mecz Francji z Senegalem rozpocznie piłkarskie mistrzostwa świata. Finałowy turniej potrwa miesiąc. Przynajmniej pod dwoma względami będzie wyjątkowy. Po raz pierwszy bowiem będzie rozgrywany w Azji i po raz pierwszy gospodarzami będą dwa kraje, Japonia i Korea Południowa. Nie zmieni się tylko jedno - olbrzymie zainteresowanie mistrzostwami. Poprzednie (we Francji) oglądała blisko połowa ludzkości.

Publikacja: 25.05.2002 09:19

Mnożą się też rozmaite analizy dotyczące wpływu turnieju na gospodarkę. Japończycy liczą, że mundial im pomoże. Brytyjczycy są pewni, że zaszkodzi. Amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs opublikował raport pt. "Mistrzostwa Świata i gospodarka".

Masako Harada, 33-letnia inżynier od systemów informatycznych, zrezygnowała z tegorocznych wakacji. Za zaoszczędzone w ten sposób 2,5 tys. USD kupiła bilety na finały piłkarskich mistrzostw świata. Co więcej, mimo że nie lubi hamburgerów, od miesiąca jada w restauracjach McDonanld's, by wygrać bilety na mecze w organizowanym tam konkursie. Chce też kupić za 155 USD antenę satelitarną, by móc oglądać w telewizji wszystkie mecze finałów na żywo. - Wydam tyle, ile trzeba, by w pełni przeżyć mundial - powiedziała Harada.

Japonia liczy, że tacy jak ona kibice oraz pół miliona gości z zagranicy pomogą tutejszej gospodarce wyjść z trwającej 12 lat recesji. W jej wyniku ocena kredytowa Japonii jest już niższa niż rywala z grupy - Belgii. Ekonomiści na ogół sceptycznie oceniają nadzieje wciąż drugiej pod względem wielkości światowej gospodarki. Niektórzy obliczyli już, że wydatki związane z mistrzostwami dodadzą w tym kwartale jedynie 0,3 pkt. proc. do produktu krajowego brutto, a to może nie wystarczyć do wyjścia z recesji. Z najnowszej ankiety Bloomberg News wynika bowiem, że PKB Japonii zmniejszy się w tym czasie o 0,2%.

Niczego dobrego nie oczekują od mundialu dla swojej gospodarki Brytyjczycy. Bank Barclays prognozuje, że 40% z 15,2 mln tamtejszych kibiców piłkarskich zwolni się z pracy w dniach, w których reprezentacja będzie rozgrywała mecze w grupie. A to oznacza stratę dla gospodarki rzędu 400 mln funtów szterlingów za każdy mecz, czyli 1,2 mld funtów tylko za pierwszą rundę rozgrywek.

Poważne obawy o płynność rynku giełdowego, a więc i swoje zarobki, wyrażają londyńscy maklerzy. Rzecz w tym, że na azjatyckich mistrzostwach niektóre mecze będą zaczynały się już o 7.30 londyńskiego czasu, a więc na pół godziny przed otwarciem sesji. To gorący okres, kiedy spółki publikują komunikaty, a analitycy rekomendują kupowanie lub sprzedawanie akcji. Jeśli chodzi o największe rynki, mundial będzie problemem tylko dla londyńskiego City, bo mecze będą kończyły się przed rozpoczęciem sesji w Nowym Jorku, a zaczynały po zamknięciu notowań w Tokio.

Reklama
Reklama

Nic dziwnego, że w tej skomplikowanej i niejasnej sytuacji gospodarcze aspekty futbolowych mistrzostw poddał analizie jeden z największych banków inwestycyjnych - amerykański Goldman Sachs. Przypomina w raporcie historię mundiali, próbuje dociec, czy istnieje jakakolwiek korelacja między gospodarką a sukcesem w tych rozgrywkach i opisuje obecną sytuację ekonomiczną 32 finalistów. Przedstawia też skład swojej "drużyny marzeń", złożonej z uczestników tegorocznego turnieju. W bramce widzi Jerzego Dudka! No i wreszcie typuje drużyny, które dojdą do strefy półfinałowej.

Gospodarka i futbol

Jednym z najbardziej intrygujących aspektów piłki nożnej jest to, że zaledwie kilka najbogatszych krajów na świecie nie odnosi sukcesów w tej grze. Z Grupy Siedmiu ani Stany Zjednoczone ani Japonia nie odgrywają większej roli w tym sporcie na arenie międzynarodowej. Chociaż trzeba przyznać, że w ostatniej dekadzie wyraźnie wzrosła jego popularność w obu tych krajach, a ich zawodowi piłkarze grają w europejskich ligach. W Europie Szwajcaria ma stosunkowo niewielkie sukcesy w futbolu w porównaniu z jej PKB na jednego mieszkańca. Ale z drugiej strony najbogatsze europejskie kraje - Anglia, Francja, Niemcy i Włochy - należą przecież do piłkarskich potęg.Z najnowszych rankingów FIFA wynika jednak pewna korelacja z PKB per capita, bo większość reprezentacji odnoszących sukcesy w piłce nożnej wystawiły najbogatsze kraje Europy i Ameryki Łacińskiej. W tegorocznych finałach biorą udział drużyny z sześciu krajów G7 (poza Kanadą), a ich uczestnicy generują 84% światowego PKB. Z analiz perspektyw światowej gospodarki wynika też, że rozwija się ona w tym samym kierunku, co... piłka nożna.

W raporcie z końca 2000 r. Goldman Sachs zwracał uwagę, że w najbliższej dekadzie będziemy świadkami szybkiego rozwoju w Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach w stosunku do państw G7 i sugerował, że dla lepszego zarządzania światową gospodarką grupa najbogatszych powinna powiększyć się o te cztery kraje. Brazylia i Rosja już należą do piłkarskich potęg, co jest jeszcze jednym z dowodów na rosnącą korelację między gospodarką i futbolem.

Koniunktura w krajach

finalistów i ich szanse

Reklama
Reklama

Goldman Sachs analizuje sytuację gospodarczą we wszystkich 32 krajach uczestniczących w azjatyckim turnieju i na tej podstawie prognozuje ich szanse w mistrzostwach. Nas interesuje na razie tylko Grupa D, w której Polska gra z Koreą Płd., Portugalią i Stanami Zjednoczonymi.

č Polska

O Polsce GS pisze: "Jeśli utrzyma się tradycyjna, silnie ujemna korelacja między sytuacją gospodarczą a sukcesami reprezentacji, to polska drużyna będzie błyszczała tego lata w Azji. Polska nie brała udziału w finałach przez ostatnie 16 lat, bo jej ludność i gracze byli bardziej zajęci wyzwalaniem się od komunizmu i bogaceniem się niż graniem w piłkę. Ale w ostatnich 18 miesiącach obserwujemy poważne spowolnienie wzrostu gospodarczego i bezprecedensowy wzrost bezrobocia, co wystarczyło, by bez trudu zakwalifikować się do finałów.

W obecnej formie Polska powinna łatwo wygrać grupę, ale spodziewamy się, że nie chcąc rozgniewać Portugalii tuż przed decydującą rundą negocjacji o rozszerzeniu Unii Europejskiej, drużyna dobrowolnie wycofa się na drugie miejsce, ratując tym samym Portugalię przed starciem w 1/8 finałów z Chorwacją, Włochami lub Meksykiem, a więc piłkarskimi potęgami.

Kluczowym tematem sporów w warszawskich środowiskach ekonomicznych i biznesowych jest pytanie, dlaczego Rada Polityki Pieniężnej nie obniża bardziej zdecydowanie stóp procentowych. Teraz wiemy: odkładanie ożywienia gospodarczego powinno zwiększyć szanse narodowej drużyny na mundialu. Dlatego rekomendujemy, by każdy zakład na polską reprezentację w Azji zabezpieczać kontraktem na tamtejsze stopy procentowe".

č Portugalia

Reklama
Reklama

Analizując futbolowo-gospodarczą sytuację w Portugalii, Goldman Sachs przypomina, że piłka jest najważniejszym sportem w tym kraju. Jego reprezentacja w latach 1986-99 niewiele zwojowała jednak na arenie międzynarodowej. Za to w 2000 r. weszła do półfinału Mistrzostw Europy, a za dwa lata będzie gospodarzem tego turnieju. Na azjatyckim mundialu powinna dojść co najmniej do ćwierćfinału, bo schemat rozgrywek wygląda całkiem korzystnie. W grupie kłopoty może sprawić jedynie Polska, a druga runda też nie wydaje się zbyt trudna, chyba że trafią na Włochów, którzy zapewne wyjdą z grupy G.

Dobrym dla Portugalii był 1986 r., kiedy zakwalifikowała się zarówno do finałów Mistrzostw Świata, jak i do członkostwa w Unii Europejskiej. Wejście do Unii zwiększyło wydajność, a PKB na jednego mieszkańca wzrósł z 54,4% unijnej średniej w 1986 r. do ponad 75% w 1999 r. Ale w ostatnich latach tempo konwergencji wyraźnie osłabło, a niektóre różnice nawet się zwiększyły.

Wyjątkowo gwałtownie wzrósł deficyt obrotów bieżących, przekraczając na koniec 2000 r. poziom 10% PKB. W ub.r. sytuacja pod tym względem nieco się poprawiła, bo spowolnienie gospodarcze znacznie osłabiło wewnętrzny popyt. W tym kontekście dobry występ drużyny na Mistrzostwach Świata może przyczynić się do zwiększenia zaufania konsumentów.

č Korea Południowa

W ramach przygotowań do mundialu zbudowano 10 stadionów w 10 miastach, w tyWobec załamania eksportu w ub.r. te prace budowlane niewątpliwie wsparły krajowy popyt, który był najbardziej prężny w Azji, po Chinach. Od poprzednich mistrzostw wiele się wydarzyło w koreańskiej gospodarce.

Reklama
Reklama

Kryzys finansowy spowodował spadek PKB w 1998 r. o 6,7%. Szybko jednak gospodarka stanęła na nogi i już w latach 1999 i 2000 odnotowano wzrost odpowiednio o 10,9 i 9,3%, głównie dzięki eksportowemu boomowi, zwłaszcza branż IT. W ub.r. znowu jednak koniunktura gwałtownie pogorszyła się i eksport spadł o 30%.

Analizując szanse koreańskiej reprezentacji, Goldman Sachs ogranicza się do przypomnienia, że w dotychczasowych pięciu występach w finałowych turniejach nie zdołała ona wygrać ani jednego meczu i uważa, że obecnie istnieją spore szanse na przerwanie tej passy, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę walory własnego boiska.

č Stany Zjednoczone

Piłkarski entuzjazm po Mistrzostwach Świata organizowanych przez USA w 1994 r. okazał się krótkotrwały. Powołano nawet ekstraklasę, ale zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym przedsięwzięcie nie udało się. Amerykanie wrócili do własnego futbolu, koszykówki i baseballa. Ale okazało się, że piłka jest jedną z najbardziej popularnych dyscyplin w szkołach podstawowych i średnich. Biorąc zaś pod uwagę wielkość tego kraju i obsesję Amerykanów na punkcie sportu, nie można wykluczyć, że za kilka lat dorobi się on wspaniałej reprezentacji.

Goldman Sachs optymistycznie ocenia też szanse obecnej drużyny USA. Pisze, że Donovan, Mathis i Wolff powinni pokazać światu nie tylko, że Amerykanie grają w piłkę, ale że robią to stylowo i z wdziękiem. Jeśli dodać do tego solidną obronę i dwóch światowej klasy bramkarzy, nie można wykluczyć, że Stany Zjednoczone dadzą sobie radę w trudnej grupie D i awansują do dalszych rozgrywek.

Reklama
Reklama

Z analizy raportu Goldmana Sachsa wynika więc, że prognozuje on wyjście z naszej grupy aż trzech drużyn. Z tego wniosek, że jego specjaliści powinni jednak chyba skoncentrować się na gospodarce.

Aczkolwiek i w tej dziedzinie raz na cztery lata i z takiej jak mundial okazji nawet tak szacowna instytucja może sobie pozwolić na odrobinę frywolności. W ten sposób właśnie potraktowała ocenę sytuacji gospodarczej w Polsce, co wyżej opisałem, ale i analiza gospodarki amerykańskiej wygląda dość żartobliwie.

GS poświęcił jej aż 7 linijek w liczącym 56 stron raporcie i napisał: "Recesja okazała się krótkotrwała i łagodna, a prognozy wzrostu na 2002 r. są bardzo dobre. Pozostały jednak pewne dysproporcje powstałe w wyniku długiego boomu z końca lat 90., a zwłaszcza olbrzymi deficyt na rachunku obrotów bieżących, co może być kłopotliwe również w przyszłości. Piłkarskie Mistrzostwa Świata są bardziej związane z możliwością rozwiązania tego problemu, niż na ogół zdajemy sobie sprawę. Otóż jeśli amerykańska drużyna wyróżni się w tym turnieju, to już wkrótce można spodziewać się pewnego złagodzenia olbrzymiego deficytu obrotów bieżących, bo krajowe przychody z pracy amerykańscy piłkarze uzupełnią przekazami z zagranicy".

Kto zostanie

Mistrzem Świata?

Reklama
Reklama

Przed czterema laty w podobnym raporcie Goldman Sachs nie zaryzykował wytypowania mistrza, ale wyłonił czterech półfinalistów i trzeba przyznać, że trafnie. Nie docenił tylko Chorwacji, ale Brazylia, Francja i Holandia rzeczywiście dotarły do tej fazy turnieju. Zachęceni tym sukcesem analitycy banku postanowili spróbować również w tym roku.

Najpierw przypomnieli sobie, że dotychczas jedynie siedem drużyn wygrało mundiale. Cztery z Europy (Niemcy, Francja, Włochy i Anglia) i trzy z Ameryki Łacińskiej (Argentyna, Brazylia i Urugwaj). Z analizy historycznej wynika też, że zazwyczaj wygrywała drużyna z kontynentu, na którym rozgrywano turniej finałowy. Jedynym wyjątkiem jest Brazylia - mistrz świata ze Szwecji. Ponieważ w tym roku mistrzostwa odbywają się w Azji, z powyższej prawidłowości niewiele wynika.

W tej sytuacji bardzo ważny może okazać się schemat rozgrywekW pierwszej "połówce" mogą mieć szansę outsiderzy, bo Niemcy i Włochy wydają się słabsze niż kiedyś. Z tego wynika, że spośród nieutytułowanych drużyn Polska może mieć największe nadzieje na miejsce w półfinale. Jeśli jednak nie będzie niespodzianki, to półfinalistów wyłonią spośród siebie Niemcy, Włochy, Portugalia i Hiszpania

A biorąc pod uwagę to, jak hiszpańskie drużyny grały w tegorocznej Lidze Mistrzów, Goldman Sachs stawia na Włochy i Hiszpanię.

Z drugiej "połówki" do półfinału trafi co najmniej jedna z czterech drużyn - Argentyna, Brazylia, Anglia lub Francja - a prawdopodobnie dwie lub trzy z nich. Ze schematu wynika też duże prawdopodobieństwo, że Francja może zagrać z Argentyną lub Anglią już w drugiej rundzie, a ten, kto wygra, może trafić na Brazylię w ćwierćfinale. Powtórzenie finału z poprzednich mistrzostw będzie więc niemożliwe.

Autorzy raportu przyznali, że nie byli w stanie przewidzieć, która z tych drużyn przetrwa ćwierćfinały i odwołali się do notowań bookmacherów, a w nich kibice stawiają na Argentynę i Francję. "Tak więc naszym zdaniem zwycięzcą tegorocznego turnieju zostanie Argentyna, Francja, Włochy lub Hiszpania" - konkludują analitycy Goldman Sachs.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama