Konflikt o nowelizację ustawy o NBP rozkręca się. Posłowie atakują. Zarzucają RPP grzechy główne przeciw polskiej gospodarce. Przedstawiciele banku centralnego bronią się. Sięgają po konstytucję, doświadczenia innych krajów i osoby w tych krajach doświadczone. A ja przyglądam się temu i coraz częściej zastanawiam, o co ta awantura?
O to, że posłowie chcą wpisać do ustawy o NBP, aby przy okazji dbania o inflację Rada Polityki Pieniężnej zwróciła uwagę na wzrost gospodarczy? Z całym szacunkiem, może to utrudnić bankowi centralnemu prowadzenie polityki pieniężnej, bo czasem te cele bywają sprzeczne. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak utraty niezależności. Poza tym, ja rozumiem znaczenie niskiej inflacji, ale niech ktoś z RPP wyjdzie i poinformuje mnie i resztę zainteresowanych, o jakim poziomie mówimy. Czy 3% to dużo, czy już za mało? W zeszłym roku ekonomiści BRE Banku pokusili się o odpowiedź, jak niska powinna być inflacja w Polsce. Wyszło im, że musi to być ok. 4%. Ze względu na dostosowywanie się do krajów Unii Europejskiej, musimy mieć szybszy wzrost cen, bo szybciej rośnie efektywność pracy, za którą idą zwykle wyższe płace. Ponadto, nikt chyba nie kwestionuje, że Rada obniżając inflację nieco przesadziła ze stopami - do czego sama przyznała się szybkimi i sporymi redukcjami. Między innymi dzięki niej mamy takie spowolnienie gospodarcze.
Nieco więcej kontrowersji budzi zapis, żeby do RPP dokooptować jeszcze 6 osób. Argumentacja budzi czasem rozbawienie, np. taka, że byłoby to niezgodne z duchem konstytucji, bo powiększenie składu nastąpiłoby w trakcie kadencji. W świetle poczynań tego rządu, który zmienia szefów agend państwowych bez żenady (a jak nie może tego zrobić - zmienia agendy), jest to argument mało przekonywający. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, iż RPP pojawiła się również w trakcie kadencji prezesa NBP.
Nieco większe niebezpieczeństwo dotyczy tego, że nowi członkowie będą chętni do większej współpracy z rządem czy wręcz mu posłuszni. Tylko że takie samo ryzyko istniało przy wyborze obecnych członków Rady. W końcu większość z nich została powołana dzięki głosom poprzedniej koalicji rządzącej. Wprawdzie politycy zarzucają RPP, że jej działania inspirowane są polityką (co ciekawe, podobne głosy pojawiały się za poprzedniego rządu), ale tak naprawdę upolitycznienie trudno jest Radzie zarzucić.
Najbardziej w tym wszystkim bawią mnie mądre głosy mądrych ludzi z zewnątrz. Co jakiś czas ktoś mówi, że niezależność jest konieczna, że jej brak to wyższa inflacja itd., itp. Tylko dlaczego nie ma odpowiedzi na to, dlaczego z jednej strony gloryfikowana jest niska inflacja, a z drugiej Komisja Europejska zwraca Polsce uwagę, iż niski wzrost gospodarczy może być problemem przy wejściu Polski do UE i być może trzeba będzie coś tu opóźnić. A jakoś nie słyszałem o kraju, który miałby wysoki wzrost gospodarczy i niską inflację.