Nasz rynek przez ostatnie kilka sesji przejawia dużą niechęć zarówno do wzrostów, jak i spadków. WIG20 porusza się w wąskim, około 30-punktowym kanale. Piątkowa sesja miała dosyć optymistyczną wymowę i sporo wskazywało na to, że zaczynamy odważniejszy ruch w górę. Do tego w poniedziałek rano napłynęła bardzo dobra informacja dotycząca wzrostu wskaźnika Ifo w Niemczech. Jeżeli poprawa kondycji naszego głównego partnera handlowego okaże się trwała, jest szansa na ożywienie rodzimego eksportu za zachodnią granicę.
Początek notowań potwierdzał scenariusz wzrostowy, jednak później było już coraz gorzej. W efekcie indeks największych spółek zakończył sesję na niewielkim plusie, ale wśród poszczególnych firm na wyróżnienie zasługują jedynie przedstawiciele sektora IT. Inwestorzy najwyraźniej doceniają fakt, że spółki te jako od początku prywatne nie są obarczone "ryzykiem dokapitalizowania".
Zupełnie możliwe, że czeka nas teraz ponownie jakiś okres stabilizacji notowań, co doprowadzi do całkowitego znudzenia uczestników rynku i spadku obrotów do poziomu 100 mln zł dziennie. Poziom wsparcia dla takiego trendu bocznego przebiegałby w okolicach 1365 punktów. Biorąc pod uwagę determinację, z jaką jeszcze dwa tygodnie temu bronione było wsparcie na poziomie 1285 punktów, ten scenariusz też jest prawdopodobny. Potem przyszłoby wybicie w górę - oczywiście w najmniej spodziewanym momencie i dzięki spółkom uważanym za najsilniejsze fundamentalnie...