Pierwsza w tym tygodniu sesja nie przyniosła znaczącej zmiany notowań kontraktów terminowych na WIG20. Prawdopodobnie to brak sesji w Nowy Jorku zrobił swoje, a na dodatek inwestorzy na pewno mają na uwadze, że bieżący tydzień giełdowy będzie o jeden dzień krótszy. Sesje środowa i piątkowa mogą upłynąć pod znakiem wielkiego marazmu.
Początek notowań przyniósł kilkunastopunktowy wzrost, jednak kurs kontraktów czerwcowych nie zbliżył się nawet na dobre do poziomu ostatniego lokalnego szczytu (1410 pkt.), który jest jednocześnie ograniczeniem kilkudniowej konsolidacji. Warto zwrócić uwagę, że poziom ten ma jeszcze jedno znaczenie (i właśnie to jest najważniejsze). Jest to mianowicie 62-proc. zniesienie Fibonacciego (1406 pkt.) dla fali spadkowej zapoczątkowanej 28 stycznia, a zakończonej na wysokości 1310 pkt. Uważam, że proporcji Fibonacciego nie należy bagatelizować, gdyż te bardzo dobrze sprawdzają się na krajowym parkiecie. Dlatego właśnie kontrakt na WIG20 zatrzymał swój dynamiczny wzrost na tym poziomie, mimo iż zasięg ruchu, wynikający z wybicia z formacji klina, nie został jeszcze całkowicie zrealizowany. Sądzę, że przełamanie tego oporu (przy filtrze punktowym będzie to dokładnie 1415 pkt.) otworzy drogę do tegorocznego maksimum. Na razie nie widzę jednak najmniejszych szans na skuteczne i trwałe pokonanie poziomu 1465 pkt.
Za to znacząco poprawił się wygląd oscylatorów, co może jednak zwiastować wybicie z parodniowej konsolidacji górą. Ultimate przełamał kilkumiesięczną linię trendu spadkowego (aczkolwiek obecnie, po lekkim spadku, niezbędny jest jego dalszy wzrost); MACD ponownie powrócił ponad linię trendu rosnącego i ma dużo miejsca na dalszy wzrost.