Porównując wyniki I kwartału 2002 r. z osiągniętymi w analogicznym okresie ubiegłego roku widać, że początek 2001 r. był zdecydowanie lepszy, jeśli chodzi o wynik operacyjny i netto, ale o ponad połowę gorszy w przypadku przychodów. Skąd te różnice?
Przede wszystkim poczyniliśmy inwestycje w ludzi. Obciążyły nas także koszty związane z przygotowaniem się na wejście Norwegów. Większe przychody wiążą się z większą liczbą kontraktów, ale także z wchłonięciem kilku spółek z grupy. Niestety, tak jak w przypadku całej branży odczuliśmy spadek marż.
Jak przebiega restrukturyzacja Ster-Projektu?
Główny nasz cel to stworzenie przejrzystej struktury kapitałowej. Proces trwa trzy lata i powoli zmierza ku końcowi. Części nierentownych spółek musieliśmy się pozbyć, a część włączyć do firmy matki, co oznaczało wchłonięcie do Ster-Projektu około 70 osób. Teraz nastąpi drugi etap, czyli weryfikacja, co z tego, co przejęliśmy, oddać na zewnątrz. Przykładem może być C4I, którą postanowiliśmy wyłączyć i być może oddać w przyszłości pracownikom. Wynajęliśmy spółkę McKinsey, która pomaga nam opracować strategię na najbliższe lata. Będzie ona gotowa na koniec czerwca.
Ster-Projekt miał być jednym z głównych rozgrywających na rynku, jeśli chodzi o kontrakty dla NATO. Tymczasem ostatnio na tym polu bardziej aktywny jest Optimus.