Fundusz agresywny SEB może inwestować w akcje od 60 do 100% portfela. W praktyce nie zdarza się jednak, aby udział akcji przekroczył 95%. Na koniec grudnia 2001 r. stanowiły one 71,5% aktywów. Teraz jest o kilka punktów procentowych mniej. Wojciech Rostworowski, zarządzający funduszem, przyznaje, że raczej unika sterowania poziomem akcji w horyzoncie krótkoterminowym, mimo że w pewnych okresach mogłoby to dać funduszowi przewagę nad konkurencją.
- Strategia inwestycyjna zakłada, że w krótkim okresie portfel powinien być stosunkowo stabilny. Wymianę nawet dużej części aktywów można oczywiście ze względu na małe rozmiary funduszu przeprowadzić stosunkowo szybko. Jednakże celem takich zmian jest osiągnięcie efektów w horyzoncie kilkumiesięcznym - mówi W. Rostworowski. - Czasem zdarzają się ruchy o charakterze bardziej spekulacyjnym, ale ich nie można uznać za główną zasadę zarządzania funduszem - dodaje.
Akcje i lokaty bankowe
Większą część wolnych środków, które nie są w danym momencie ulokowane w akcjach, fundusz inwestuje na rynku międzybankowym. Na koniec ub.r. w portfelu nie było żadnych obligacji ani bonów skarbowych (na obligacjach, zwłaszcza długoterminowych można było dużo zarobić pod koniec ub.r.). - Jest to fundusz z założenia akcyjny. Jego celem nie jest wykorzystywanie dobrych okazji na rynku papierów dłużnych. Część dłużna to substytut gotówki, która czeka na zainwestowanie w akcje. Jeżeli inwestor chce, żeby jego pieniądze były lokowane zarówno w akcjach, jak i obligacjach, w zależności od tego, który rynek daje wyższe stopy zwrotu, to powinien wybrać albo fundusz zrównoważony, albo funduszy aktywnej alokacji - twierdzi zarządzający. Przyznaje jednak, że obecnie część portfela jest ulokowana w bonach skarbowych.
Przejrzysty benchmark