Przerabianie samochodów osobowych na dostawcze było zjawiskiem powszechnym do października ubiegłego roku. Wstawianie krat za tylne siedzenia wynikało z przepisów, które powodowały, że za samochód osobowy brany w leasing trzeba było podwójnie opłacić podatek VAT. Raz robiła to kupująca pojazd firma leasingowa, a drugi raz - leasingobiorca, który użytkował samochód. Podatek mógł być odliczany w przypadku samochodów ciężarowych, a takim w świetle polskich przepisów był pojazd z częścią ładunkową oddzieloną od części osobowej. Powodowało to konieczność wprowadzania zmian w konstrukcji pojazdu, co oczywiście niosło za sobą pewne koszty. Były one tym większe, że obowiązkowe stało się posiadanie homologacji, co oznaczało, że założenie kraty nie mogło być dokonywane we własnym zakresie, a jedynie fabrycznie. Sporym problemem w codziennej eksploatacji takich aut okazywała się konieczność ich rejestracji na dwie lub cztery osoby, co znacznie zmniejszało funkcjonalność pojazdów. Obowiązujące do ubiegłego roku przepisy ograniczały możliwości zakupów osobowych "ciężarówek" do modeli typu kombi lub hatchback. Było to związane z koniecznością uzyskania odpowiedniej przestrzeni ładunkowej. W pewnym momencie pojawiła się propozycja wprowadzenia przepisu określającego dokładnie, jaki ładunek musi się zmieścić do auta "ciężarowego". Konsekwencją takiego rozwiązania, które na szczęście nie weszło w życie, byłoby wyeliminowanie z leasingu aut małych, np. popularnego fiata seicento.

Zgodnie z nowymi przepisami, w przypadku aut osobowych podatek VAT nie jest już naliczany podwójnie, a wszystkie opłaty związane z korzystaniem z samochodu w leasingu przedsiębiorcy mogą wliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Do kosztów można obecnie włączyć wpłatę początkową i miesięczny czynsz, a także opłaty za ubezpieczenie pojazdu i jego eksploatację. Nadal jednak koszt pojazdu "z kratą" jest niższy od auta osobowego nie poddanego żadnym modyfikacjom. Różnica dotyczy 22% podatku VAT.

Ograniczenia w leasingu samochodów doprowadziły do powstania absurdalnej sytuacji - jedynie 1% pojazdów jest finansowany w tej formie. W krajach Unii Europejskiej współczynnik ten wynosi 30-50%. Wciąż mały jest udział osób prywatnych w leasingu pojazdów. Potencjalnych klientów zniechęcają dość wysokie koszty rat oraz to, że nie są faktycznymi właścicielami pojazdu, a jedynie jego użytkownikami.

Spore nadzieje branża wiąże z wzrastającą popularnością outsourcingu zarządzania flotą samochodową. Pozwala to firmom znacznie ograniczyć koszty wewnętrzne - za eksploatację taboru odpowiada podmiot zewnętrzny. Dodatkowo, uproszczeniu ulegają rozliczenia - wszelkie koszty związane z użytkowaniem pojazdów leasingobiorca otrzymuje na jednym rachunku. Takie usługi powoli zdobywają popularność w Polsce, a doświadczenia krajów zachodnich pokazują, że ten segment może stanowić spory procent sprzedaży wszystkich nowych pojazdów.

Zmiany przepisów czynią leasing samochodów znacznie bardziej atrakcyjnym, jednak na razie nadzieje branży motoryzacyjnej na ożywienie słabnącej sprzedaży samochodów po wprowadzeniu nowych zasad nie spełniły się. Okazuje się, że na początku II kwartału wzrósł nieco leasing samochodów osobowych klasy średniej i wyższej. Ta tendencja może ulec zmianie wraz z poprawą sytuacji gospodarczej w kraju. Na razie, w związku z recesją, inwestycje, szczególnie w rozbudowę czy unowocześnianie flot samochodowych, w wielu przedsiębiorstwach zostały wstrzymane.