"Oficjalnym powodem przerwania WZA była wyrażona przez kontrolującą Paged spółkę Yawal chęć doprowadzenia do kompromisu z Lasami Państwowymi" - powiedział Roman Kot, zastępca dyrektora generalnego LP. "Niewiele mogę dodać, czekam na sprecyzowanie oferty" - dodał. Powiedział też, że nie wie, czego może dotyczyć ewentualna oferta. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) oceniło działania władz spółki jako próbę rozbicia drobnych akcjonariuszy. "Interesuje nas, jaki jest przepływ środków pieniężnych między Pagedem i Yawalem, i jak to wpłynie na majątek podmiotu, w którym jesteśmy udziałowcami" - powiedział Bogdan Bamber z SII. Biegły rewident ds. szczególnych, o którego powołanie wnioskowali mniejszościowi akcjonariusze, miałby odpowiedzieć na pytanie, czy wszystkie składniki majątku były wyceniane według tej samej metody, bo według mniejszościowych akcjonariuszy wartość Pagedu jest zaniżona. Przedstawiciele Lasów Państwowych podkreślają, że kieruje nimi obawa o zniknięcie Pagedu, firmy istniejącej od 70 lat i z rozpoznawalnym znakiem towarowym. Ich zdaniem dotychczasowa wycena Pagedu jest zbyt niska, bo firma ma m.in. fabryki mebli giętych, zagranicznych odbiorców i siedzibę w Warszawie wartą 55 mln zł. Mniejszościowi akcjonariusze przypominają, że nie godzili się na parytet wymiany między Pagedem i Yawalem ustalony dla uchwalonej w grudniu ubiegłego roku fuzji obu spółek, i na samą fuzję. Zarówno Lasy Państwowe, jak i SII oddały sprawę do sądu, gdyż ich zdaniem błędnie policzono, że Yawal uzyska na WZA aż 79,1 proc. głosów. Fuzja z Yawalem, należącym do rodziny Edmunda Mzyka, jest według nich dla Pagedu bardzo niekorzystna. Większość akcji w nowej spółce KED SA będzie należała do tej rodziny; KED to skrót od inicjałów imion Karolina, Edmund, Daniel, tj. imion prezesa Mzyka i jego dzieci. "To próba wrogiego przejęcia i eliminacji znanej firmy" - powiedział Waldemar Tomkiewicz, rzecznik LP.(PAP)