Istniejące technologie rozpoznawania osób nie są doskonałe. Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez Tsutomu Matsumoto z Uniwersytetu w Tokio, zabezpieczenia opierające się na czytnikach linii papilarnych w 80% przypadków dają się łatwo oszukać. Jego zdaniem, fałszywe linie papilarne mogą być wykonane z żelatyny i plastiku na podstawie odcisku palca ściągniętego z przezroczystego materiału, np. szyby. Później odcisk jest drukowany. Dzięki zastosowaniu komputera, można wykorzystać odciski pobrane niemal z każdej powierzchni. Tak przygotowane fałszywe odciski wypróbowano na 11 komercyjnych czytnikach. Wyniki są szokujące - średnio aż 80% weryfikacji odcisków spreparowanych za pomocą obydwu metod zakończyło się sukcesem. Co ciekawe, do wykorzystania pierwszej metody wystarczą składniki o wartości 10 USD, a cała operacja trwa niespełna godzinę.

Okazuje się również, że rozpoznawanie ludzkiej twarzy, mające być przyszłością autoryzacji, również stwarza duże problemy. Z raportu przygotowanego przez międzynarodowy port lotniczy w Palm Beach wynika, że oferowany przez firmę Visionics system rozpoznawania twarzy jest praktycznie bezużyteczny. Visionics bezpłatnie zainstalowała system na okres próbny. W testach wzięło udział 15 ochotników, których twarze były porównywane z bazą danych, składającą się z 250 zdjęć. Jak się okazało, poprawne identyfikacje wyniosły poniżej 15% ogółu prób. Większość osób z bazy podejrzanych przechodziła przez system niezidentyfikowana. Równocześnie system bardzo często zatrzymywał osoby, których zdjęć nie było w bazie. Okulary, inne niż na zdjęciu w bazie danych oświetlenie lub ustawienie głowy kontrolowanego wystarczyły, by wprowadzić system w błąd. Uzyskane wyniki po przełożeniu na codzienny ruch w Palm Beach wyglądałyby następująco: każdego dnia przez system mogłoby przejść niezauważenie aż tysiąc podejrzanych osób. Z kolei 5 tysięcy pasażerów byłoby codziennie zatrzymywanych bezpodstawnie. Każdej godziny na jednej bramce kontrolnej rozlegałyby się 2-3 fałszywe alarmy.