Po optymizmie z poprzedniego tygodnia został w zasadzie tylko ślad na naszym parkiecie. Źle zaczęło się dziać już od poniedziałku. Wtedy to PKN-owi, spółce, która miała szansę zostać kolejnym motorem napędowym i ulubieńcem byków, nie udał się atak na bardzo ważny opór na poziomie 20 złotych. Była to pierwsza zapowiedź, choć nieco ignorowana, gdyż kontrakty (zarówno na PKN, jak i indeksowe) nadal były notowane znacznie powyżej instrumentu bazowego. Pogorszenie nastrojów przyniosły dopiero kolejne dni.

Zabójczym dniem dla dodatniej bazy na kontrakcie indeksowym była środa. Wtedy w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut baza została wyzerowana. Stworzyło to bardzo korzystną sytuację dla arbitrażystów, dając im możliwość zamknięcia inwestycji znacznie przed dniem wygaśnięcia. W ten sposób potwierdziło się to, o czym pisałem w zeszłym tygodniu - o dużej niestabilności wyceny kontraktów na tle indeksu, dzięki czemu arbitrażyści mogli zrealizować procentowy zysk w ciągu tygodnia. Mimo że do 21 czerwca zostały tylko 3 tygodnie, bardzo możliwe, że podobna sytuacja jeszcze się powtórzy, stwarzając kolejną szansę na ponadprzeciętny zysk.

Na razie zwolennicy bezpiecznego zarobku nadal mają możliwość inwestowania z wykorzystaniem kontraktów na Elektrim, które wciąż są notowane powyżej kursu akcji. Sprzyja temu z jednej strony duża zmienność instrumentu bazowego (wyzerowanie 3-procentowej bazy jest kwestią w zasadzie jednej "niepozornej" sesji, więc może się ona utrzymywać nawet do ostatniego tygodnia), a z drugiej - minimalny krok notowań dla kontraktów wynoszący 0,1 zł, co w obecnej sytuacji stanowi blisko 3% kursu akcji. Sytuacja ta jest prawdopodobnie wykorzystywana przez część inwestorów o czym może świadczyć rosnąca liczba otwartych pozycji.