samego źródła. Mamy bowiem projekt rządowy (koalicja SLD-UP-PSL) oraz
projekt poselski autoryzowany przez UP i PSL? Jak wiadomo, Panu
Kalinowskiemu, jako liderowi PSL oraz ministrowi, taka sytuacja nie
przeszkadza. Wydaje się, że tym zagraniem chciał dobitnie okazać jak bardzo
przeszkadza mu sama Rada, a właściwie jej zbyt wąskie grono, które należy
zdecydowanie rozszerzyć. Wstępne kandydatury (trudno ocenić ich
wiarygodność) na nowych członków RPP już znamy i możemy w większości
wypadków nad nimi jedynie zapłakać.
Wróćmy jednak do samej decyzji o obniżce stóp. W związku z "debatą" na temat
RPP, spora grupa analityków spodziewała się, że Rada tym razem wstrzyma się
z decyzją o obniżce, by nie dać podstaw do sądów, że ulega ona naciskom
politycznym. Rada jednak zachowała się inaczej, za co jej chwała.
Przypomnijmy, że zaraz po poprzedniej obniżce mówiło się, że jest jeszcze
miejsce na kolejne 50 pkt bazowych. Publikowane ostatnio dane makro dawały
świetne podstawy do jeszcze większej obniżki stóp. Również spadające
oczekiwania inflacyjne wskazywały, że decyzja o obniżce powinna raczej
zostać podjęta już teraz, a wcześniejsze 50 pkt wydawało się już teraz
wariantem zachowawczym. Paradoksalnie, gdyby teraz stóp nie obcięto można by
sądzić, że rada faktycznie chce przeczekać, a to wskazywałoby na to, że przy
podejmowaniuobniżki oczywiście
nie zadawala większości zasiadających w ławach poselskich. Sama Rada z
pewnością zdaje sobie z tego sprawę. Możliwość kolejnego cięcia nadal
istnieje i wydaje się, że kierujący polityką pieniężną z niej skorzystają.
Jakie cięcie wchodzi w grę? 50 pkt bazowych jest jak najbardziej możliwe i w
gruncie rzeczy bardzo realne. Czy możliwa jest większa redukcja? Już teraz
dochodziły do głosu tezy, że Rada być może zdecyduje się na cięcie o 100 pkt
bazowych, czym dobitnie dałaby sygnał, że cykl obniżek dobiegł końca. Takie
zagranie możliwe jest nadal. Od czego więc zależy? Oczywiście od
napływających danych makro. Ostatnie informacje o sytuacji na rachunku
bieżącym są, mimo większego niż oczekiwano deficytu, całkiem optymistyczne.
Mocny wzrost zarówno wartości eksportu jaki i importu wskazywać może, że
mamy do czynienia z symptomami ożywienia i to zarówno u odbiorców naszych
towarów (wzrost eksportu), jak i ożywienia na naszym rynku (wzrost importu).
Gdy takie dane się powtórzą także i w następnym miesiącu to cięcie o 100 pkt
wydaje się mniej prawdopodobne. Cięcie o 50 pkt bazowych będzie oczywiście
odebrane przez rząd jako zbyt zachowawcze. Na razie jednak nie martwmy się
na zapas. Wzrost obrotów na rachunku bieżącym mógł być jedynie jednorazowym
wyskokiem. Nasz główny odbiorca czyli Niemcy jeszcze się nie rozpędziły. Na
razie mamy na tamtejszym rynku do czynienia ze stagnacją, a pierwsze oznaki
ożywienia są oczekiwane dopiero na jesieni. Prognozuje się, że właśnie wtedy
będą widoczne oznaki ubiegłorocznych obniżek stóp przez ECB. W takiej
sytuacji trudno oczekiwać by nasz rynek sam z siebie zdołał podnieść się i
rozwinąć skrzydła.
Z technicznego punktu widzenia drugi tydzień z rzędu znajdujemy się z w
wąskim paśmie wahań tuż nad luką hossy z 17 maja. Kształt tej konsolidacji
jeszcze nie dawno przypominał trójkąt. Rysowane dołki na coraz wyższym
poziomie dawały nadzieję na wybicie z konsolidacji górą. Niestety, zamiast
kontynuacji wzrostu z 16 maja kusy kontraktów pokonały małą wzrostową linię
trendu i przekreśliły koncepcję formacji trójkąta. Taki rozwój wypadków
spowodował, że liczba graczy liczących na wzrosty znacznie spadła. Wprawdzie
taki scenariusz nie jest zupełnie wykluczony, to jednak zwątpienie dało się
wyczuć. Nie pomogła obniżka stóp przez RPP. Na wykresach tygodniowych nie
widać jeszcze żadnych poważniejszych sygnałów, które miałyby przekreślić
wzrost z połowy maja WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Białe świece sprzed trzech
tygodni nie zostały poważnie zagrożone. Niestety świadomość, że zostały one
wyrysowane jedynie przez jednodniowy wzrost znacznie ogranicza ich pozytywny
wydźwięk. Ile czasu ten jednodniowy wyskok będzie podstawą do optymizmu
wśród graczy? Na razie jego poziom jest na tyle duży, by popyt był w stanie
uniemożliwić niedźwiedziom zamknięcie luki hossy z 17 maja. Cierpliwość
dobiega jednak końca. Nie widać tego, który był inicjatorem tego wybicia.
Może już go nie ma?
Wątpliwości jest coraz więcej. Także i tych natury technicznej. Drugi
tydzień konsolidacji spowodował, że szybsze wskaźniki oparte na danych
tygodniowych już mają problemy. CCI doszedł w poprzednich tygodniach do
poziomów, na których wcześniej bywał w momencie kreślenia przez ceny
poziomów szczytowych CCItyg_wig.gif CCItyg_fut.gif Tutaj, można było do tego
faktu podchodzić z pewną rezerwą zważywszy, że wzrost był wywołany tylko
przez jedną świeczkę oraz, że dokonał się on po długotrwałym okresie
marazmu. W takich momentach nagły i mocny wzrost powoduje, że oscylator
bardzo szybko osiągnie wartości ze strefy wkupienia. Ten sam wskaźnik dla
danych dziennych już sugeruje spadek cen lecz z we nieznaczne wzrastać lecz ruch ten
nie będzie imponujący ROCtyg_wig.gif ROCtyg_fut.gif Ciekawszy obraz mamy na
danych dziennych ROCdzienny_wig.gif ROCdzienny_fut.gif Tutaj blisko nam do
sygnału sprzedaży w postaci przebicia linii trendu wzrostowego oraz poziomu
"zero". Jeśli ceny w poniedziałek nie wzrosną to sygnał stanie się faktem
(to już będzie drugi po CCI). RSI to kolejny wskaźnik, który dał w sygnał
sprzedaży kontraktów na danych dziennych RSIdzienny_fut.gif W przypadku
indeksu takiego sygnału nie było lecz sam wskaźnik nie zachwyca
RSIdzienny_wig.gif Tutaj, podobnie jak miało to miejsce w przypadku CCI,
jest to wynikiem braku kontynuacji wzrostu z 16 maja. Na danych tygodniowych
nie ma żadnych istotnych sygnałów RSItyg_wig.gif RSItyg_fut.gif A co ze
wskaźnikami wolniejszymi? Podobnie jak te krótsze, nie są już tak
optymistyczne, jak w poprzednich tygodniach. MACD na danych dziennych zbliża
się do swej linii sygnału MACDdzienny_wig.gif MACDdzienny_fut.gif Nie
została ona jeszcze przebita ale osłabienie każe być ostrożnym.
Podsumowując, wprawdzie kontynuacja wzrostów nie jest jeszcze zupełnie
przekreślona to jednak nie sposób zupełnie ignorować braku sił popytu.
Starcza ich jedynie na tyle by utrzymać poziom luki hossy z 17 maja. Na
wyjście wyżej jakoś nie widać chęci, co potwierdzają szybsze wskaźniki,
które już wygenerowały lub szykują się wygenerowania sygnału sprzedaży.
Przełamanie małej wzrostowej linii trendu spowodowało, że zamknęliśmy długie
pozycje. Teraz, by ponownie wejść na rynek, musimy poczekać na jednoznaczny
sygnał kupna (wyjście nad poziom ostatnich szczytów) lub sprzedaży
(zamknięcie luki z 17 maja). Stawia nas to w stosunkowo komfortowej
sytuacji, gdyż rynek nas raczej nie zaskoczy. Nie będę zgadywać, w która
stronę ruszą ceny. Takie wróżby w obecnej sytuacji nie mają żadnego sensu.
Luka jeszcze nie zamknięta i niby popyt jest nadal lekko w przewadze.
Problem tylko w tym, że jakoś jej na rynku nie widać.
[email protected]