Już w ub.r. 16% obrotu na Nasdaq i 10% na New York Stock Exchange przeprowadzono z wykorzystaniem alternatywnych systemów handlu elektronicznego. W tym roku - szacują eksperci z firmy konsultingowej Greenwich Associates - wszystko wskazuje, że wskaźniki te wzrosną do ok. 25% w przypadku Nasdaq i 18% na NYSE. - Znaczenie tych systemów rośnie z roku na rok. Co gorsza, tradycyjni brokerzy nie są w stanie przeciwstawić im nic konkurencyjnego - uważa Brad Hintz, analityk z domu maklerskiego Sanford C. Bernstein & Co.
Dwa największe na amerykańskim rynku alternatywne systemy handlu elektronicznego - ITG/Posit (joint venture spółek Investment Technology Group i Barra Inc.) oraz Liquidnet (głównym udziałowcem jest towarzystwo funduszy inwestycyjnych Putnam Investments) - opanowują coraz większe kawałki zagwarantowanego niegdyś wyłącznie dla brokerów giełdowego tortu. W przypadku Liquidnet średnie zlecenie to 60 tys. akacji, a w ciągu minionych 12 miesięcy liczba stałych klientów instytucjonalnych wzrosła z 38 do 99 (sam Putnam sprzedaje dziennie tą drogą 35-45 mln walorów). Z kolei ITG/Posit, który rozpoczął działalność w 1987 r., zameldował w sprawozdaniu za 2001 r. o 19-proc. wzroście obsługiwanego obrotu, do 9,3 mld akcji.
Oba żądają tylko 2 centy prowizji na akcję, podczas gdy duzi brokerzy, jak Merrill Lynch czy Goldman Sachs - aż 5-6 centów. - Logika rozwoju elektronicznych systemów jest prosta. Czy musimy płacić po 6 centów przy sprzedaży 60 tys. walorów Coca-Coli, kiedy możemy to zrobić po 2 centy? Nie. W rezultacie już blisko 25% naszego handlu realizujemy drogą elektroniczną. To dwa razy tyle, ile przed rokiem - wyjaśnia Dave Briggs, szef funduszu Federated Investors Inc. - Oprócz oszczędności nasi klienci cenią sobie anonimowość zleceń - dodaje Leon Smith, szef działu handlu akcjami w Putnam Investments.