Sędziowie byli wyjątkowo jednomyślni, gdy stosunkiem głosów 9-0 unieważnili decyzję sądu apelacyjnego niższej instancji. Sprawa dotyczyła Charlesa Zanforda, byłego maklera ze stanu Maryland, oskarżonego o wyłudzenie w latach 1987-90 343 tys. USD od starszego wiekiem inwestora Williama Wooda oraz jego niepełnosprawnej umysłowo córki. Zanford, wówczas pracownik jednej z nowojorskich firm maklerskich, kupił sobie za te pieniądze kilka samochodów i opłacał własne rachunki. Został skazany w latach 90. w postępowaniu kryminalnym na 52 miesiące więzienia oraz zaledwie 11 tys. USD rekompensaty. W związku z tak niskim odszkodowaniem SEC chciała też dochodzić praw poszkodowanego na drodze cywilnej. Wood umarł w 1991 r., ale sprawa ciągnęła się przez kolejnych 11 lat w sądach różnej instancji, dochodząc wreszcie do Sądu Najwyższego.

Sędziowie uznali prawo SEC do wystąpienia w imieniu poszkodowanych na drogę prawną, nawet jeśli jego przestępstwo nie miało nic wspólnego z operacjami na papierach wartościowych. Sprawa Zanforda wykraczała poza ramy zwykłej kradzieży. W uzasadnieniu sąd wyraził obawy, że ograniczenie praw federalnych regulatorów odbije się negatywnie na prawach konsumentów. Według sędziego Johna Paula Stevensa, który podpisał się pod opinią, celem amerykańskiego prawa o papierach wartościowych jest "budowa zaufania inwestorów" i SEC w jego egzekwowaniu powinna mieć stosunkowo szerokie kompetencje. Naciski w sprawie sprecyzowania uprawnień komisji wywierała także na Sąd Najwyższy administracja prezydenta George`a W. Busha.

Sprawa Zanforda wróci teraz do sądu najniższej instancji, gdzie komisja giełdy i papierów wartościowych będzie się starała odzyskać od oskarżonego resztę sprzeniewierzonych pieniędzy.