Na międzynarodowym rynku miedzi wydarzeniem dnia było w czwartek zmniejszenie zapasów tego surowca, będących w dyspozycji Londyńskiej Giełdy Metali. Spadły one o 21 625 ton, tj. 2,3%, do 936 400 ton, czyli najniższego poziomu od 22 marca. Był to zarazem największy jednodniowy spadek od przeszło czterech lat. Pod wpływem tej wiadomości notowania miedzi w kontraktach trzymiesięcznych przekroczyły w Londynie granicę 1700 USD i osiągnęły 1710 USD za tonę. Były więc najwyższe od 29 maja 2001 r.

Przed opublikowaniem danych, które wykazały tak wyraźny spadek zapasów miedzi, niektórzy eksperci wątpili w trwalszy wzrost notowań tego metalu, twierdząc, że nic nie wskazuje na rychłe ożywienie popytu.

Tendencję zwyżkową wykazywała również cena złota. W czwartek za uncję tego kruszcu płacono w Londynie ponad 323 USD, wobec 321,45 USD dzień wcześniej. Tym samym zahamowano środowy spadek notowań złota, który pobudziła zwyżka cen akcji na giełdach nowojorskich oraz odrobienie części strat przez słabnącą ostatnio walutę amerykańską. Inwestorzy czekali z zainteresowaniem na decyzje Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii, dotyczące dalszego kształtu polityki pieniężnej. Utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie, sprzyjające wzmocnieniu dolara, nie zahamowało jednak wzrostu ceny złota. Zdaniem maklerów, ogólne nastawienie uczestników rynku do tego metalu jest wciąż przychylne.

Na międzynarodowym rynku naftowym doszło w czwartek do zahamowania zniżki notowań i baryłka gatunku Brent z dostawą w lipcu kosztowała w Londynie 24,36 USD, wobec 24,18 USD w końcu sesji środowej. Główną przyczyną tej zmiany było ponowne zaostrzenie sporu między Izraelem a Palestyńczykami po nowym samobójczym zamachu bombowym, który spowodował śmierć kilkunastu osób. Wojska izraelskie znów wkroczyły do miast położonych na Zachodnim Brzegu Jordanu, co zwiększyło obawy przed rozszerzeniem się konfliktu i ograniczeniem dostaw ropy naftowej z państw Bliskiego Wschodu.

Zdaniem ekspertów, obecny poziom notowań tego surowca jest właściwy, a ich ewentualnemu wzrostowi powinien przeciwdziałać niewielki popyt na paliwa płynne oraz stosunkowo duże zapasy ropy w USA. Zniżki cen na rynku naftowym w dalszej części roku spodziewa się sekretarz generalny OPEC Ali Rodriguez. Jako przyczynę podał on wzrost wydobycia przez producentów spoza tego ugrupowania, takich jak Rosja oraz Norwegia. Tymczasem państwa członkowskie utrzymają prawdopodobnie produkcję na dotychczasowym poziomie.