Analitycy uważają, że za wzrost wartości złotego odpowiada rekordowe umocnienie euro wobec dolara do poziomu 0,9475 dolara za euro, co jest najwyższym poziomem od stycznia 2001 roku. "Dane o gospodarce USA pokazują, że idzie ona w dobrym kierunku, a co za tym idzie - oczekują, że amerykański bank centralny może zdecydować się na podwyżki stóp procentowych" - powiedział Marek Zuber z BPH PBK. Departament Pracy USA podał w czwartek, że liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek spadła w ubiegłym tygodniu do 383.000 z 415.000 osób tydzień wcześniej. Analitycy zwracają uwagę, że za siłę złotego mogą być również odpowiedzialne dane o cenach żywności, które osiągnęły rekordowo niski poziom, co z kolei skłoniło analityków do rewizji prognoz inflacyjnych do poziomu 1,8-2,1 proc. w maju z 2,2-2,5 proc. wcześniej. GUS podał w czwartek, że ceny żywności w drugiej połowie maja spadły o 1 proc. wobec pierwszej połowy maja i o 1,3 proc. w porównaniu z drugą połową kwietnia. Ministerstwo Finansów po tych danych obniżyło prognozę inflacji w maju do 2,0 proc. z 2,2 proc. wcześniej i 3,0 proc. w kwietniu, prognozę na grudzień obniżyło do nie więcej niż 3 proc., a średnioroczną do 2,8 proc. Wicepremier Marek Belka rozpoczął na początku maja debatę nad polityką kursową w Polsce. Zaproponował Radzie Polityki Pieniężnej, aby ta przeprowadziła interwencję na rynku walutowym i doprowadziła kurs złotego do pożądanego przez rząd poziomu 4,25- 4,30 złotego za dolara. Rada nie zgodziła się na sugestie rządu i sama zaproponowała, aby ten osłabiał złotego, kupując dewizy potrzebne do spłaty długu na rynku, a nie w Narodowym Banku Polskim. Wicepremier Belka nie zgodził się na propozycję RPP. Dalszej dyskusji o polityce kursowej oczekuje się w połowie czerwca, jednak dotyczyć ona będzie aspektów naszego przystąpienia do UE. Rząd cały czas domaga się od RPP, aby ta obniżyła radykalnie stopy, co ma wspomóc eksport i ożywić gospodarkę, której wzrost w 2001 roku nie przekroczył jednego procenta. Rada zapowiedziała jednak, że nie dokona radykalnej obniżki stóp procentowych, a cięcia będą dokonywane stopniowo. W kwietniu i maju RPP obniżała stopy po 50 pkt. bazowych. Przyczynkiem do kolejnej fali dyskusji o poziomie stóp i sposobach ich obniżania mogą być dane dotyczące cen żywności i prognozowanej na tej podstawie inflacji w maju. Niedawno Ryszard Kokoszczyński, jako pierwszy przedstawiciel NBP, powiedział, że inflacja na koniec grudnia może spaść do 3 proc. wobec 4 proc. prognozowanych wcześniej. Analitycy dopuszczają możliwość kolejnej obniżki stóp w czerwcu o 50 pkt. bazowych.(PAP)