Obie giełdy chcą zaostrzenia reguł dotyczących audytów spółek i zwiększenia liczby niezależnych dyrektorów w radach nadzorczych. Ten ostatni przepis ma zapobiec konfliktom interesów wewnątrz zarządów spółek, w sytuacjach, gdy członkowie rad nadzorczych zatwierdzają plany wynagrodzeń dla wyższych rangą pracowników korporacji, z których sami czerpaliby bezpośrednie korzyści. NYSE chce także wprowadzenia obowiązku zatwierdzania przez akcjonariuszy wszystkich planów związanych z wynagradzaniem dyrektorów i członków wyższego menedżmentu spółek w akcjach i opcjach własnych korporacji. Przepis nie obejmowałby jednak zwykłych pracowników. Władze NYSE żądają także, aby rady nadzorcze zbierały się regularnie na spotkaniach, w których nie braliby udziału dyrektorzy wykonawczy spółki. Ci ostatni nie powinni mieć też żadnego wpływu na wewnętrzny audyt w firmie. - Musimy wykorzenić zarówno naganne praktyki, jak i nieodpowiednich ludzi - mówił na konferencji prasowej w Nowym Jorku prezes NYSE Richard Grasso.
O wprowadzenie podobnych zmian apelował niedawno przewodniczący Komisji i Giełdy Papierów Wartościowych (SEC) Harvey Pitt. SEC jest zaniepokojona obecnym kryzysem na rynkach kapitałowych USA, którego przyczyną jest brak zaufania inwestorów wobec fundamentalnych zasad zarządzania spółkami publicznymi.
Przyjęcie przepisów zajmie co najmniej kilka miesięcy. Zmiany muszą zatwierdzić najpierw rady nadzorcze giełd, potem będą musiały otrzymać jeszcze "błogosławieństwo" SEC. Obie giełdy jednak chcą za wszelką cenę przekonać inwestorów, iż są w stanie zapobiec skandalom i aferom związanym z prowadzeniem księgowości.
Pierwsze reakcje na Wall Street na zgłoszone propozycje były generalnie pozytywne. Nie wiadomo jednak, czy zaproponowane zmiany przyczynią się do przerwania głębokiej bessy na rynkach kapitałowych w USA.