Nie najlepsza sytuacja fińskiego potentata to przede wszystkim efekt złej koniunktury na światowym rynku sprzętu telekomunikacyjnego. Jest on już bardzo nasycony. Telefony komórkowe ma już trzy czwarte mieszkańców Europy oraz połowa obywateli USA. Popyt na nowe aparaty jest w tych warunkach niewielki, a używane obecnie telefony są wymieniane na nowocześniejsze modele wolniej, niż spodziewała się Nokia.

Na domiar złego, klienci częściej wybierają aparaty oferowane przez konkurencyjne firmy, takie jak koreański Samsung Electronics, gdyż wcześniej niż fińska firma wprowadziły one różnego rodzaju innowacje, na przykład kolorowe ekrany. Nawet jeżeli niektóre telefony Nokii dorównują pod względem nowoczesności modelom oferowanym przez rywali, są od nich droższe, jak w wypadku jednego z aparatów Sony Ericsson Mobile Communications.

Dyrektor generalny Nokii obniżył w kwietniu prognozę dotyczącą tegorocznej sprzedaży telefonów bezprzewodowych na świecie, po skorygowaniu jej w dół pięciokrotnie w ubiegłym roku. Nowojorski bank inwestycyjny Merrill Lynch uważa, że będzie ona o 6% mniejsza, a w roku przyszłym spadnie o dalsze 11%. Zdaniem analityków, trzon sprzedaży będą stanowić w 2002 r. aparaty zastępujące starsze modele, co ograniczy grono nowych klientów.

Wprawdzie Nokii nie grozi w najbliższym czasie utrata dominującej pozycji na świecie, ale jej główni konkurenci nie tracą czasu. Świadczą o tym wyniki za I kwartał 2002 r. Sprzedaż aparatów Nokii zmniejszyła się w tym okresie o 2,9% (do 32,5 mln sztuk), podczas gdy Samsung uzyskał 49--proc. wzrost, a amerykańska Motorola sprzedała o 10% telefonów więcej.

Sytuacja finansowa fińskiego giganta znajduje odbicie w jego notowaniach. Akcje Nokii staniały od początku roku o 54%, zmniejszając wartość rynkową firmy o 75 mld euro.