Ze względu na mecz naszej reprezentacji z Portugalią handel na GPW po południu niemal zamarł. Zresztą wynik Polaków odebrał skutecznie chęci do jakichkolwiek działań na rynku. W sytuacji gdy obroty są poniżej 100 mln zł, nawet relatywnie niewielki kapitał może wnieść na parkiet sporo ożywienia. Na razie jednak tego kapitału nie widać, a WIG20 testuje wsparcie na poziomie 1360 punktów.

W obecnym trendzie bocznym uwagę zwracają KGHM i PKN, które radzą sobie lepiej od rynku. Jednak w sytuacji fundamentalnej tych spółek na dobrą sprawę niewiele się zmieniło (poza wzrostem cen miedzi w przypadku KGHM), a na wzrosty w dużej mierze mają wpływ tylko spekulacje. Wydaje się również, że na razie wyczerpał się potencjał zwyżki banków. Ponadto nad rynkiem wisi możliwość podaży sporego pakietu akcji TP SA, który zostanie wchłonięty przez rodzime OFE. Nie pozostanie to jednak bez wpływu na inwestycje w inne walory na GPW.

Czy to oznacza, że czekają nas spadki? Niekoniecznie. Koniec czerwca to ponowny moment podsumowania inwestycji funduszy emerytalnych. Do tego czasu akcje nie powinny spadać. Potem przyjdą wakacje - okres tradycyjnie mniejszej aktywności inwestorów. A jesień powinna przynieść pierwsze sygnały poprawy sytuacji makroekonomicznej.

Patrząc na nasz rynek w dłuższym horyzoncie warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że niskie obroty stają się powoli tradycją na naszej giełdzie. Coraz więcej spółek trafia w ręce inwestorów strategicznych, a te nieliczne płynne są w coraz większym stopniu skupowane przez fundusze emerytalne, które posiadają już 6,3% udziału w kapitalizacji GPW i około dwa razy większy udział we free float.