Pod znakiem niewielkich zmian cen przebiegły poniedziałkowe notowania na głównych rynkach surowców. Na Międzynarodowej Giełdzie Petrochemicznej (IPE) w Londynie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała wczoraj niecałe 24 USD, podobnie jak podczas ostatniej sesji minionego tygodnia.
Przeciwko wzrostowi cen ropy przemawia wciąż informacja o dużych zapasach tego surowca na rynku amerykańskim. Przed kilkoma dniami Amerykanie ujawnili, że w tygodniu kończącym się 31 maja br. zapasy wzrosły aż o 6 mln baryłek. Ponadto okazało się też, że - według nieoficjalnych danych - w minionym tygodniu kraje OPEC wyprodukowały o 1,4 mln baryłek ropy więcej, niż oficjalnie ustalono, co jeszcze bardziej nasyciło rynek.
Tymczasem w niedzielę OPEC poinformowała, że przynajmniej do końca III kwartału br. nie zamierza zmieniać uzgodnionej wysokości wydobycia. W marcu br. kartel zdecydował, że dziennie będzie wydobywał 21,7 mln baryłek ropy, co jest najniższym poziomem od dekady, choć jak widać po ubiegłotygodniowej nadwyżce, niektórzy jego członkowie łamią zasady umowy. W tych okolicznościach do zwyżki cen ropy nie przyczynił się nawet kolejny wzrost napięć między Izraelem a Palestyńczykami. Analitycy techniczni z nowojorskiej giełdy NYMEX przewidywali wczoraj, że w najbliższych dniach na rynku ropy przeważy lekka tendencja spadkowa.
Pierwsza sesja tygodnia przyniosła nieznaczną przecenę złota, którego notowania w końcu mijającego tygodnia były najwyższe od 2,5 roku. Inwestorzy zdecydowali się na pozbywanie się złota, które uznawane jest za jedną z najbezpieczniejszych lokat na światowym rynku, ponieważ osłabło nieco napięcie między Indiami i Pakistanem w sprawie Kaszmiru. Przemawiało za takim posunięciem umocnienie dolara względem euro na początku sesji poniedziałkowej, co uczyniło złoto relatywnie droższym dla inwestorów spoza USA. W końcu wczorajszej sesji uncja tego kruszcu kosztowała w Londynie 322,5 USD. Mimo to - według analizy technicznej - można spodziewać się niebawem ataku złota na poziom 330 USD. Wielu ekspertów podkreśla przy tym, że w ubiegłym tygodniu przełamana została wreszcie linia 20-letniego trendu spadkowego.
Nieznacznie zmieniły się wczoraj notowania miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME). W kontraktach trzymiesięcznych tona tego surowca kosztowała niecałe 1700 USD, podobnie jak w piątek. Rynek wciąż czeka, kiedy pełną produkcję wznowi meksykański koncern Grupo Mexico, którego kopalnie zostały w ubiegłym tygodniu sparaliżowane przez strajk pracowników.