Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian w technicznej sytuacji indeksu kontraktów. Na wykresie powstała świeca wysokiej fali, to znaczy ze stosunkowo krótkim korpusem i długimi knotami z obu stron. Obrazuje ona niepewność panującą na rynku, nie daje jednak istotnych wskazówek co do rozwoju sytuacji w najbliższej przyszłości. Jej dolny knot w zestawieniu z dolnymi knotami dwóch poprzednich świec świadczy o słabości podaży w miarę zbliżania się do wsparcia w okolicach połowy długiego białego korpusu z 16 maja (około 1343). Z kolei górny knot obrazuje trudności z pokonaniem najbliższego oporu, to znaczy piątkowej luki bessy. To, która z tych barier pęknie, zadecyduje o kierunku przyszłego trendu. Przebieg notowań z ostatnich sesji niewiele mówi na ten temat, ale z długoterminowej perspektywy pozytywne sygnały z połowy maja nie zostały dotąd anulowane. Co prawda indeks znalazł się poniżej luki hossy z 17 maja, ale dotychczasowy spadek zniósł około 50% poprzedzającego go wzrostu, co mieści się w granicach korekty. Według teorii, dopiero zniesienie ponad 66% oznaczałoby załamanie trendu, a nie korektę. W obecnej sytuacji byłoby to tożsame z przełamaniem wspomnianego wsparcia na poziomie połowy długiej białej świecy. Można też domniemywać, że w takim przypadku MACD znalazłby się poniżej poziomu równowagi, co byłoby potwierdzeniem załamania trendu. Skoro długoterminowe pozytywne sygnały nadal są aktualne, to znaczy, że korekta powinna zakończyć się na poziomie zbliżonym do obecnego lub niewiele niżej. Wyraźne problemy z przekroczeniem piątkowej luki bessy sugerują jednak, że zanim to nastąpi, rynek może jeszcze przez parę dni tkwić w miejscu lub lekko opadać. W ten sposób może powstać baza, z której wybicie zapowiadałoby wzrost.