Na najważniejsze rynki europejskie wróciło wczoraj trochę optymizmu. Głównie za sprawą Nokii, która podtrzymała prognozę zysku na II kwartał, i to mimo spadku sprzedaży telefonów komórkowych, a przede wszystkim urządzeń sieciowych. Zdrożały też akcje Deutsche Telekom i Vodafone. Natomiast kursy papierów TotalFinaElf i UBS oraz innych firm naftowych i banków wzrosły po opublikowaniu informacji o zwiększeniu produkcji przemysłowej w kwietniu w Niemczech i w Wielkiej Brytanii, co uznano za oznakę ożywienia gospodarczego. Staniały natomiast akcje Ericssona, i to aż o 5,6%. Ten największy na świecie producent sieci dla telefonii komórkowej poprosił bowiem banki o zmianę warunków linii kredytowej na 600 mln euro, gdyż istnieje ryzyko, że nie zdoła dotrzymać obietnic złożonych kredytodawcom, w tym Citigroup, w czerwcu ub.r. Główne europejskie indeksy zmieniły się wczoraj dość znacznie, poza FT SE, który wzrósł jedynie o 0,13%. CAC-40 zyskał 2,1%, a DAX Xetra do godz. 18.00 1,84%.

Amerykańscy inwestorzy zaraz po otwarciu tamtejszych giełd przyłączyli się do tendencji dominującej wczoraj za oceanem i też kupowali znacznie już przecenione akcje spółek telekomunikacyjnych, zwłaszcza Nokii i Nextela, piątego pod względem wielkości operatora telefonii komórkowej w Stanach Zjednoczonych. Nextel, podobnie jak Nokia, też podtrzymał prognozę, tyle że przychodów, i to na cały bieżący rok. Powołał się przy tym na dobre ostatnio miesięczne wyniki sprzedaży i wzrost liczby abonentów. Do godziny 18.00 naszego czasu Dow Jones wzrósł o 0,54%, a Nasdaq Composite o 0,66%.

Na giełdach środkowoeuropejskich było wczoraj różnie. Praski indeks PX-50 wzrósł o 0,9% w wyniku zwyżki aż o 4,6% kursu akcji największej w Czechach firmy energetycznej CEZ, której akcjonariusze postanowili kupić 8 regionalnych spółek dystrybucyjnych. Moskiewski RTS spadł o 0,14% na skutek kolejnej zniżki cen ropy naftowej. Węgierski BUX stracił 0,32%.

Sesja na giełdzie w Tokio zakończyła się zwyżką indeksu Nikkei o 0,7%.