Bank Japonii obniżył stopy do poziomu niemal zerowego przed 15 miesiącami i udostępnił bankom komercyjnym biliony jenów, aby powstrzymać utrzymujący się od 5 lat spadek kredytów. Utrzymał też rezerwy obowiązkowe między 10 a 15 bln jenów (80-120 mld USD).
Decyzja o pozostawieniu stóp na tak niskim poziomie pozwoli ministrowi finansów Masajuro Shiokawie zapewnić kolegów z Grupy Siedmiu na jutrzejszym spotkaniu w Halifaksie, że Japonia robi wszystko, co w jej mocy, by przywrócić wzrost gospodarczy i nie powtórzy błędów sprzed dwóch lat, kiedy to podniesiono stopy już przy pierwszych oznakach ożywienia.
W I kwartale japoński PKB wzrósł po raz pierwszy od roku. Zwyżka wyniosła 1,4% w stosunku kwartalnym, ale osiągnięto ją przede wszystkim w wyniku największego od 21 lat wzrostu eksportu. Eksport generuje jednak zaledwie 10% PKB Japonii, a wewnętrzny popyt, inwestycje i budownictwo nadal są bardzo słabe, tak więc perspektywy dalszego wzrostu wcale nie są pewne.
Chcąc uchronić ten wzrost przed zagrożeniami zewnętrznymi, Japonia zdecydowała się na zupełnie niezwykłe posunięcie. Na przesłuchanie do tamtejszego parlamentu został mianowicie wezwany przedstawiciel agencji Moody`s, by wytłumaczyć się z obniżenia przez nią oceny wiarygodności kredytowej drugiej co do wielkości światowej gospodarki, i to do tego stopnia, że udzielanie jej pożyczek jest teraz bardziej ryzykowne niż kredytowanie Botswany. Premier Junichiro Koizumi pytał nawet, jak to jest możliwe, by jego kraj miał niższy rating niż państwo, któremu Japonia udziela pomocy finansowej.
Tom Byrne, starszy analityk Moody`s, odpowiedział, że Japonia ma największy dług od zakończenia II wojny światowej, sięgający 5,5 bln USD, a więc 140% PKB, natomiast dwumilionowa Botswana "prawie w ogóle nie jest zadłużona, tak więc ryzyko jej niewypłacalności jest niskie". Dług Botswany wynosi ok. 8% PKB, a jej nadwyżka budżetowa i na rachunku obrotów bieżących sprawiają, że "jest wyjątkowo stabilnym krajem na tym poziomie rozwoju" - poinformował Byrne.