"Zmiany w znacznym stopniu przyspieszą ujawnianie ważnych dla inwestorów informacji" - twierdzi Alan Beller, dyrektor wydziału finansowego SEC. Propozycje władz federalnych to kolejny etap zaostrzania przepisów po upadku Enronu. Bankructwo energetycznego kolosa spowodowało naciski Kongresu na uregulowanie kwestii przepływu informacji między spółkami a inwestorami, zwłaszcza w takich dziedzinach, jak księgowość i mechanizm podejmowania decyzji. Kilka dni wcześniej SEC zaostrzyła przepisy dotyczące analityków wielkich domów maklerskich.
Jedna z nowych propozycji SEC - zgłoszona notabene przez Biały Dom - zobowiązuje dyrektorów wykonawczych spółek do osobistego zatwierdzania raportów finansowych. Według Bellera, taka procedura ma na celu przekonanie inwestorów, że sprawozdania spółek zawierają wszystkie żywotne dla niego informacje. Podpis dyrektora będzie także miał swoje konsekwencje prawne. Dyrektor spółki będzie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności przez SEC, jeśli raport będzie zawierał nieprawdziwe informacje. Udziałowcy korporacji będą też mogli dochodzić swoich praw w drodze postępowania cywilnego - jeśli okaże się, że ponieśli znaczne straty z winy szefów firm.
To jednak nie wszystkie znaczące zmiany zgłoszone przez SEC. Formularz "8-K", który spółki przedstawiają w przypadku zaciągnięcia nowych zobowiązań finansowych lub zawarcia umów lub kontraktów wykraczających poza ramy normalnie prowadzonego biznesu, będzie musiał być wypełniany dużo szybciej niż dotychczas - zaledwie po dwóch dniach, a nie 5-15, jak to ma miejsce obecnie. Ma to pozwolić inwestorom na szybsze reagowanie na zmiany zachodzące w spółce.
Propozycje SEC staną się obecnie przedmiotem publicznej dyskusji. Ich wejście w życie nastąpi najwcześniej w III kwartale br. Wstępne reakcje organizacji reprezentujących fundusze inwestycyjne i pojedynczych inwestorów były zdecydowanie pozytywne. Ostro skrytykowały je natomiast czołowe spółki, wśród których znaleźli się m.in. tacy potentaci, jak Coca-Cola czy Eastman Kodak.