Bank Pekao jako jedyny podał, że sytuacja Stoczni Szczecińskiej i związana z tym konieczność utworzenia dodatkowych rezerw będzie miała wpływ na jego wyniki w II kwartale br. Wysokość rezerw jest uzależniona od rezultatów audytu finansowego, prawnego i technicznego. Obecnie bank szacuje, że wysokość ewentualnej straty na kredycie dla stoczni, jaką może ponieść w tym roku z powodu zwiększenia rezerw, nie powinna przekroczyć 150 mln zł. Bank poinformował, że podjął dodatkowe kroki, które mają zapewnić realizację prognozy zysku netto na ten rok w wysokości 1,4 mld zł. Zwrócił się też do stoczni, aby wyraziła zgodę na opublikowanie wysokości łącznego zaangażowania oraz szczegółów dotyczących rodzaju zabezpieczeń posiadanych przez bank. Na rynku pojawiły się bowiem informacje, że Pekao udzieliło kredytów o wartości 500-600 mln zł.

Spółka poinformowała również, że kredyty udzielone stoczni miały charakter project finance (kredytowanie konkretnych przedsięwzięć) i są właściwie zabezpieczone. Prace nad statkami, które bank kredytuje, są w dużym stopniu zaawansowane, co zmniejsza ryzyko.

Władze polskiej spółki dzięki tym informacjom uspokoiły część inwestorów. Odzwierciedleniem tego było zahamowanie w czasie sesji spadku kursu banku, a potem odrobienie części strat. Jednak zniżki indeksów na świecie, po otwarciu giełdy w Nowym Jorku, sprawiły, że walory Pekao na zamknięciu spadły do 100 zł, czyli o 4,8%.

UBS Warburg o Pekao

Analitycy banku UBS Warburg obawiają się, że los Stoczni mogą podzielić inne polskie przedsiębiorstwa, a rząd może zaangażować się w próby ich ratowania, proponując bankom redukcję długów. Ich zdaniem, obawy te mogą popsuć nastroje inwestorów zainteresowanych polskim sektorem bankowym. W ich opinii, zrealizowanie wyznaczonej przez Pekao prognozy zysków będzie trudniejsze, ale nie jest nierealne, nawet w razie zaistnienia najgorszego możliwego scenariusza. W ocenie UBS Warburg bardziej od Pekao poszkodowany będzie BPH PBK, którego straty analitycy oceniają na 154 mln zł.