Reklama

Dojne krowy

Publikacja: 15.06.2002 09:38

Rolnictwo przeżywa w Polsce kryzys. Nie opłaca się tuczyć wieprzy ani hodować bydła. Mięso jest tanie. Od reguły są jednak wyjątki. Kto się dorwie do tłustej, dojnej, a najlepiej też świętej krowy, ten żyje. Na rynku kapitałowym jest tak samo.

Większość inwestorów, menedżerów i analityków nie ma powodów do zadowolenia. Wiedzą i widzą wystarczająco dużo. Wyjątki - owszem, mają się bardzo dobrze, co tylko pogarsza sprawę, bo nic tak nie frustruje, jak widok tych, którzy są zadowoleni z siebie i z własnych talentów. Bo trzeba wielkiego talentu, aby w wychudzonym stadzie znaleźć i dorwać się do tłustej, dojnej krowy.

Nasze giełdowe stadko mocno jest już przetrzebione. Jakiś czas temu znalazłoby się sporo okazałych sztuk. Na przykład taki warszawski byczek "Elektriczek". Jak on lśnił dawniej na tle na pół państwowych, świętych krów.

Właściciele myśleli, że zarobią krocie. Ten rodzaj wołowiny rósł w cenę. Wysokie technologie - zdrowa żywność. Analitycy też święcie wierzyli, że będzie dobrze.

Najpierw się jednak okazało, że zawiódł jeden z dozorców. Dogadał się ze znanym hodowcą, koneserem, że mu odsprzeda co nieco na korzystnych warunkach. Zapomniał tylko poinformować właścicieli. Ci na szczęście się zorientowali. Wymienili dozorców.

Reklama
Reklama

Choć to ciężka robota, zatrudniono kobietę. Wiadomo: ciepło, delikatność, wrażliwość. Troskliwa ręka. Miało być lepiej. Nie było.

Nie jest jednak tak źle, aby nie mogło być gorzej. Gdyby wszyscy chcieli zaspokoić apetyty, sztuka mogłaby paść. Interes diabli by wzięli. Na kłopoty, wiadomo - doradcy. Analizowali, przyglądali się, pomagali, jak mogli. Podobno należy im się 20 mln USD. Jak na ciężki zasuw, wcale nie tak dużo. To nie ich wina, że byczek dalej słabnie. Taka widać jego natura. Dozorcy też robili, co mogli. W zeszłym roku dostali parę milionów. Ci z zarządu. Ci z rady wzięli tylko 1,5 mln zł. Widzieli przecież, że się nie przelewa. Podobno byłym dozorcom należy się jeszcze trochę - kilkanaście milionów. Kiedyś pewnie dostaliby te grosze od ręki. Ale teraz byczek osłabł. Trzeba było wstrzymać nawet marny milion dla prawnika, który kilka tygodni harował jak... wół. Do pieniędzy dodałbym medale - dozorcom z rady - od właścicieli. Za czujność. Rewolucyjną. Pilnowali interesu, aż miło.

Właściciele chcą uratować, co się da. Ale to nie jest proste. Rolnictwo może liczyć na dopłaty, pomoc Unii, interwencje rządu. Na rynku kapitałowym tak dobrze nie ma. Wszyscy się starają: Skarb Państwa mówi o ofertach ostatnich wielkich firm, GPW i KDPW obniżają koszty, trwają debaty o corporate governance. I co? I nic, giełdowe stado wygląda jakoś coraz marniej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama