Tak było jeszcze przed kilkunastoma miesiącami, a więc zanim Fiat poinformował o swojej pierwszej rocznej stracie od ośmiu lat. Teraz dyrektor spółki Enzo Innocente przewiduje spadek przychodów w tym roku o 10%, gdyż Tecno Bajardi sprzedaje coraz mniej pras spółkom produkującym plastikowe części dla największego włoskiego przedsiębiorstwa.
- To najgorszy kryzys, jaki pamiętam - powiedział agencji Bloomberga Innocente, którego teść zakładał spółkę przed ponad 35 laty. - Znaleźliśmy się wśród tych, którzy pierwsi odczuli kłopoty Fiata. Jeśli wstrzymuje się inwestycje w nowe modele samochodów, to nasze zamówienia spadają - dodał.
Tecno Bajardi jest jedną z ponad tysiąca firm w Piemoncie, którym grozi niebezpieczeństwo. Fiat wytwarza bowiem 5% produktu krajowego brutto i zatrudnia ok. 3,1% robotników przemysłowych.
Oddział motoryzacyjny koncernu, który w ostatnich ośmiu latach tylko raz wykazał zysk, zwalnia teraz 1500 pracowników w Turynie, gdzie ponad sto lat temu Fiat został założony. Położony nad rzeką Pad u podnóża włoskich Alp, Turyn jest czwartym co do wielkości miastem Italii. Lingotto Center, pierwsza fabryka Fiata, teraz jest jednym z największych w regionie ośrodków konferencyjnych.
Prawie połowa z ponad 95 tysięcy włoskich pracowników Fiata jest w Turynie i w Piemoncie. Wielu z nich w latach 50. przybyło tu z biedniejszych rejonów południowych Włoch. Aż 40% zatrudnionych w przemyśle w rejonie Turynu pracuje w spółkach wytwarzających produkty związane z branżą motoryzacyjną - wyroby gumowe, plastikowe, chemiczne, farby i lakiery. Według API Torino, stowarzyszenia drobnych przedsiębiorców, ok. 11,5 tysiąca tych miejsc jest teraz zagrożonych.