Wczorajsza sesja nie była zbyt zajmująca. Ot, korekta poprzedniej fali spadków. Właściwie falki, bo też spadki nie są na razie zbyt głębokie. Zarówno byki, jak i niedźwiedzie nie mogą być zadowolone. Remis rzadko zadawala obie strony.
Zaczęliśmy notowania w pozytywnych nastrojach, po dobrej sesji w USA. Była możliwość, gdyby ktoś miał na to ochotę, na podciągnięcie kursów w pobliże oporów. Jednak nie znalazł się taki, co tę ochotę by miał. Próba wzrostu została brutalnie zgaszona 1 pkt nad poziomem otwarcia. To daje do myślenia, gdyż z technicznego punktu widzenia nawet 20-punktowy wzrost nie zmieniłby sytuacji. Wystarczy popatrzeć na zamieszczony wykres, by się przekonać, że ewentualne sygnały zamknięcia krótkich pozycji mogłyby się pojawić dopiero w przedziale 1345-1350 pkt. Nie było wczoraj sił, by takie poziomy osiągnąć. To stawia właścicieli długich pozycji w trudnej sytuacji. Po okazaniu słabości wydaje się, że bardziej prawdopodobne będzie wyjście z obecnego przystanku dołem. Mielibyśmy do czynienia z kontynuacją spadków, a obecne małe wahania można by uznać za formację flagi. Na tej podstawie można pokusić się o prognozowanie zasięgu spadku, ale wydaje się to mało sensowne, gdyż już od dawna wiadomo, gdzie znajduje się kluczowy dla koniunktury giełdowej poziom. To, oczywiście, osławiona luka ze stycznia. Ostatnia deska ratunku dla byków i zmora niedźwiedzi. Czy tym razem uda się ją pokonać. Szanse są całkiem spore, zawłaszcza po fiasku wybicia w górę. Nie pozostaje nic innego, jak spokojnie oczekiwać na test. Wydaje się, że już wkrótce do niego dojdzie. Chciałbym zwrócić uwagę, że teraz przyglądamy się serii wrześniowej, gdyż to na niej generowany jest obecnie największy obrót.