Dyrektor zakładu w Ożarowie należącego do Tele-Foniki Kable został pobity. Spółka
chce, aby policja usunęła trwającą prawie 2 miesiące blokadę fabryki przez pracowników. Dzisiaj przeciwko likwidacji zakładu zamierza protestować w Warszawie około 3 tys. osób.
Zarząd Tele-Foniki Kable nie zamierza wycofywać się z decyzji o likwidacji zakładu w Ożarowie. Załoga w obronie około 650 miejsc pracy nie chce natomiast rezygnować z blokady fabryki. W rozwiązaniu tego przedłużającego się konfliktu może pomóc mediator powołany przez wojewodę mazowieckiego, który spotkał się już z zarządem. - Przedstawiliśmy mu nasze argumenty. Rozmowy będą jeszcze trwały. Mediator spotka się wkrótce z przedstawicielami załogi - powiedział Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Tele-Foniki Kable.
Rozmowy mediatora z pracownikami mogą się odbyć już dzisiaj po południu. Konflikt w Ożarowie zamiast przygasać, narasta. Wczoraj, jak poinformował J. Jurczyński, doszło do fizycznej napaści na dyrektora zakładu. - Policja po raz kolejny nie podjęła żadnych interwencji - dodał. Andrzej Kuryłowicz, szef zakładowej "Solidarności", zaprzecza. Według niego, to pracownicy zostali "poturbowani" przez ochronę, gdy nie dopuścili do wywiezienia komputerów.
Załoga Ożarowa za wszelką cenę chce cofnięcia decyzji w sprawie likwidacji fabryki. Dzisiaj wraz z pracownikami innych firm będzie protestować m.in. przed Pałacem Prezydenckim i kancelarią premiera - Z Ożarowa startujemy o godzinie 9.00. W marszu weźmie udział około 3 tys. osób. Chcemy, aby najwyższe władze państwa przeanalizowały decyzje urzędników pozwalające na przejęcie Tele-Foniki Kable - powiedział A. Kuryłowicz. Jego zdaniem, zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na transakcję była błędna i jest "decyzją polityczną". Przypomnijmy, że UOKiK najpierw sprzeciwił się przejęciu giełdowej spółki przez Tele-Fonikę KFK (ma ponad 98% kapitału), należącą do Bogusława Cupiała, tłumacząc, że doprowadzi ona do monopolizacji rynku kabli. Nowe kierownictwo Urzędu odrzuciło te argumenty.