- Wyniki produkcji bardzo nas rozczarowały. Spodziewaliśmy się spadku o ok. 2% -mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. Dla porównania, w kwietniu produkcja przemysłowa wzrosła rok do roku o 0,3%. - Wprawdzie nie znamy jeszcze danych za czerwiec, ale można już powiedzieć, że w drugim kwartale nie nastąpiło odbicie PKB - dodaje K. Zajdel-Kurowska. Jej zdaniem, gwałtowny spadek produkcji w maju to efekt mniejszej niż rok wcześniej liczby dni roboczych oraz rosnących problemów w sektorze ciężkim.

O tym, że w gospodarce nie widać ożywienia, świadczą również dane o cenach dóbr produkcyjnych, które wzrosły w maju o 0,5% rok do roku, po wzroście o 0,4% w kwietniu. Analitycy ankietowani przez Reutersa szacowali, że wzrost wyniesie 0,7%.

- Spadek produkcji w połączeniu z niewielkim wzrostem cen producentów oraz znaczącym spadkiem inflacji jest dowodem na to, że popyt wewnętrzny nadal jest bardzo niski - mówi Marek Zuber, ekonomista BPH PBK (inflacja, czyli wskaźnik cen konsumpcyjnych, spadła w maju do 1,9%, z 3% w kwietniu). - Na ożywienie w gospodarce trzeba poczekać jeszcze co najmniej dwa, trzy miesiące - twierdzi Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku. K. Zajdel-Kurowska zwraca uwagę na fakt, że podobna sytuacja ma miejsce na zachodzie Europy, gdzie poprawa koniunktury też następuje znacznie wolniej od oczekiwań.

Zdaniem A. Krześniaka, na spotkaniu w przyszłym tygodniu RPP obniży stopy o co najmniej 0,5 pkt. proc. Podobnego zdania jest K. Zajdel-Kurowska. - Cięcie o pół punktu wydaje się najbardziej prawdopodobne, ale nie wykluczam nawet większej obniżki - mówi ekonomistka BH.