To pogląd analityków, na których powołuje się Emma Vandore z Bloomberga. Przykładem słabej orientacji Europejskiego Banku Centralnego mają być nie trafione prognozy inflacyjne. W okresie ośmiu miesięcy od czasu ich publikacji tylko czterokrotnie udało się trafnie określić tempo wzrostu cen.
Winą obarcza się statystyków. - Gdyby na czas udostępniali wiarygodne dane, wówczas EBC mógłby szybciej ciąć stopy - twierdzi Ken Wattret z londyńskiego biura BNP Paribas.
W ubiegłym miesiącu na niedostatek narzędzi w kształtowaniu polityki monetarnej narzekał Wim Duisenberg, szef EBC. Mimo pewnej poprawy strefa euro w tej dziedzinie wciąż jest wolniejsza niż Stany Zjednoczone. - W Europie bardzo często dane statystyczne dostępne są później, brakuje harmonizacji między poszczególnymi państwami - skarży się Yves Mersch z rady EBC.
Eurostat, europejski urząd statystyczny, pierwsze szacunki dynamiki produktu krajowego brutto publikuje dwa miesiące po zakończeniu kwartału. Amerykanie czynią to miesiąc wcześniej. Na ocenę sprzedaży detalicznej w poszczególnych miesiącach instytucje USA potrzebują dwóch tygodni, a w Europie trwa to osiem tygodni.
Rytm publikacji danych statystycznych determinuje poczynania inwestorów. Jan Hatzius, ekonomista z Goldman Sachs, twierdzi, że giełdy amerykańskie bardziej regularnie niż europejskie reagują na publikowane dane.