Wtorkowa konferencja prasowa po spotkaniu prezydenta z Radą Polityki Pieniężnej oraz ostatnie wypowiedzi wicepremiera Marka Belki i przedstawicieli Rady wprowadziły w stan zawieszenia. Tak w każdym razie można by odebrać środowe zachowanie polskiej waluty.
No ale właściwie czego można było oczekiwać? Prezydent powiedział, że będzie stał na straży niezależności NBP, co mówił już wcześniej, a prezes NBP, że polityka monetarna będzie oparta na analizach makroekonomicznych, co jest dla wszystkich obserwatorów oczywiste (niby dlaczego Rada miałaby właśnie teraz ulec jakimś naciskom politycznym?). Jedynie zapowiedź spotkań przedstawicieli ministra finansów RPP dotyczących polityki kursowej przed wejściem do UE należy traktować jako coś, co jeszcze dwa tygodnie temu wcale nie było takie pewne. Z drugiej strony nie oznacza to, że w najbliższym czasie grożą nam jakieś interwencje na rynku walutowym.
Rano odchylenie od starego parytetu wynosiło 8,7%. Za USD płacono wtedy 4,015 zł, za euro 3,84 zł. Potem kurs dolara zamarł, zmieniał się natomiast kurs euro. Było to spowodowane ruchami na eurodolarze. Ponieważ jednak zmiany nie były duże, realna wartość złotego oscylowała wciąż wokół 8,7%. Tak dotrwaliśmy do godziny 16.00. Wtedy opublikowano informacje o produkcji przemysłowej i PPI.
Słabsze od oczekiwań dane o produkcji spowodowały wzrost wartości złotego. Kilku inwestorów postanowiło zaspekulować "pod cięcie" stóp. Zeszliśmy do 4,01 zł i 3,83 zł. Ale dosłownie na kilka minut. Spekulacja spotkała się bowiem ze zdecydowaną reakcją innych graczy i w efekcie wróciliśmy praktycznie na poziomy otwarcia. Kończyliśmy na 4,016 zł i 3,84 zł, odpowiadało to 8,7%.
Dane o produkcji przemysłowej potwierdziły jedno: nie ma mowy o silnym ożywieniu w Polsce, przynajmniej na razie. A więc wcześniejsze wnioski wysuwane na podstawie informacji o inflacji, podaży pieniądza, badaniach koniunktury itd. okazały się słuszne. W takiej sytuacji rośnie szansa na kolejne cięcie stóp procentowych. Inwestorzy nie zadają już pytania, czy RPP obniży w przyszłym tygodniu stopy. Teraz wszyscy zastanawiają się, czy znowu zobaczymy obniżkę o 50 punktów bazowych, czy też tym razem będzie ona głębsza.