Trudno być w tych czasach "bykiem". Rynki światowe nie rozpieszczają, lekceważąc fundamentalne założenia większości inwestorów o nieuchronnym, silnym odbiciu w gospodarce na przełomie tego roku i następnego. Najgorzej od dłuższego czasu wiedzie się posiadaczom akcji w segmencie technologicznym. Nasdaq Composite stracił już 22% od końca ubiegłego roku i okazuje się najgorszym rokiem od pęknięcia bąbla spekulacyjnego. Od czasu zakończenia hossy dotcomowej w każdym kolejnym roku (stopa zwrotu za niespełna 6 miesięcy do 18 czerwca) posiadanie akcji prowadziło do strat. Tyle tylko, że w 2000 roku Nasdaq Composite pomiędzy 31 grudnia 1999 i 18 czerwcem 2000 r. zniżkował o 1,9%, natomiast rok później w analogicznym okresie stracił 19,5%. Ten rok okazuje się rekordowy, a indeks powrócił do poziomu z 1998 roku, z którego wystrzeliła hossa technologiczna. Kluczowa dla strony popytowej będzie obrona wrześniowego dna z okolicy 1400 pkt. Środowe ostrzeżenia tak faworyzowanych spółek high-tech, jak AMD, Apple, Intel z pewnością przyćmią wtorkowe nadspodziewanie dobre wyniki Oracle'a. Popyt będzie musiał wykazać się dużą determinacją, aby sprostać zadaniu obrony wsparcia. Po półgodzinie od rozpoczęcia notowań Nasdaq zniżkował 1,5%. To niewiele, zważywszy że wspomniane ostrzeżenia zwiększają ryzyko wzrostu zysków firm technologicznych w dalszą przyszłość.
Nieco poprawiła się na ostatnich sesjach sytuacja na rynku największych spółek, reprezentowanych przez średnią przemysłową Dow Jones. Indeks wykonuje ruch powrotny do linii szyi pięciomiesięcznej głowy z ramionami, w ramach którego może wzrosnąć do 9900 pkt. Trend średnioterminowy jest spadkowy.
Mocno skomplikowała się sytuacja w Japonii. Czarne świece dominują na wykresie głównego indeksu giełdy tokijskiej. Nikkei 225 jest najniżej od 4 miesięcy. Po przełamaniu średnich kroczących na początku czerwca indeks ten zmierza ku poziomowi 9400 pkt., od którego zaczął się tyleż dynamiczny, co nieoczekiwany wiosenny wzrost.