Nowa prognoza Nokii zakłada, że w drugiej połowie br. sprzedaż spółki zwiększy się nie więcej niż o 10%. Tymczasem wcześniej firma zakładała, że wzrośnie ona o ok. 15%. Ponadto, podczas wczorajszego spotkania z analitykami, szef tego największego fińskiego koncernu Jorma Ollila zapowiedział też, że począwszy od 2003 r. roczna sprzedaż spółki będzie zwiększać się o ok. 10%, podczas gdy wcześniejsza prognoza zakładała zwyżkę o 35% rocznie.
Nokia, podobnie jak inni czołowi producenci "komórek", tacy jak amerykańska Motorola czy szwedzki Ericsson, borykają się przede wszystkim z problemem spadającego popytu na ich produkty ze strony operatorów sieci telefonii bezprzewodowej. Instytucje te wydały kwoty idące w setki miliardów dolarów na zakup licencji i borykają się z ogromnym zadłużeniem, muszą redukować inwestycje.
- Ogółem w skali globalnej koniunktura jest zła, a w branży telekomunikacyjnej sytuacja jest wyjątkowo niekorzystna. Zła kondycja telekomów przekłada się bezpośrednio na nasze niekorzystne wyniki - podkreślił Jorma Ollila.
Niekorzystna prognoza Nokii negatywnie wpłynęła wczoraj na notowania giełdowe spółki. W połowie sesji na giełdzie w Helsinkach kurs akcji fińskiego potentata spadał prawie o 2%. Obecnie kapitalizacja spółki, która kiedyś była jednym z liderów pod tym względem na europejskim rynku, jest najniższa od grudnia 1998 r. Podobnie zresztą dzieje się w przypadku rywali. Na przykład notowania Ericssona są najniższe od sześciu lat.