Czwartkowa sesja przebiegała pod znakiem obrony kluczowego wsparcia WIG20 na poziomie 1285 punktów. Obrona, mimo dużych spadków na giełdach europejskich, udała się bykom po raz drugi, chociaż nie można było się oprzeć wrażeniu, że podciąganie indeksu do góry ma sztuczny charakter (szczególnie zamykający fixing na PKN i TP SA, gdy rynki w USA silnie spadały). Ale z kreskami nie ma się co kłócić - czwartkowa sesja pozostawiła na wykresach pozytywne ślady, zarówno na indeksie, jak i kontraktach (mam na myśli serię wrześniową, która w tej chwili już lepiej odzwierciedla nastroje na rynku). Na wykresie kontraktów powstała formacja młota o niewielkim czarnym korpusie, która jest często zapowiedzią zmiany trendu na wzrostowy. Formacja sama w sobie nie przesądza jeszcze odbicia, ale gdyby została potwierdzona dzisiejszym wyższym otwarciem serii U2, byłby to już poważny sygnał prowzrostowy. Szczególnie, że indeks jest również w istotnym punkcie, a świeca z długim dolnym cieniem, która powstała na wykresie, jest drugą z rzędu. To potwierdza, że rynek nie akceptuje niższych cen i możliwe jest odbicie od poziomu 1285 punktów. Za korektą w górę przemawia również wyprzedanie rynku (RSI na najniższych poziomach od grudnia 2001 r.). Gdyby scenariusz wzrostowy miał być zrealizowany, byki będą musiały zmagać się z poważnymi oporami: na poziomie 1298 punktów (połowa środowej czarnej świecy) i obszarem luki spadkowej (1308-1317 punktów). W przypadku realizacji scenariusza spadkowego (który w moim przekonaniu ma mniejsze prawdopodobieństwo realizacji, aczkolwiek nie jest wykluczony w razie spadków na świecie), istotnym wsparciem będzie połowa białej świecy z 3 stycznia dla indeksu (1255 punktów), a w przypadku serii wrześniowej, luka hossy w obszarze 1238-1260 pkt.