W kiepskich nastrojach rozpoczęli czwartkowe sesje inwestorzy na giełdach nowojorskich. Pojawiło się bowiem kilka nowych czynników o charakterze politycznym, negatywnie wpływających na koniunkturę. Wśród nich można wymienić choćby ewakuację Białego Domu po pojawieniu się w przestrzeni powietrznej Waszyngtonu nie zidentyfikowanego, małego samolotu, zamach bombowy w Arabii Saudyjskiej, w którym zginął brytyjski finansista czy ponowny wzrost napięć izraelsko-palestyńskich. Wieści ze spółek nie były lepsze. Ruszyło śledztwo przeciw producentom mikroprocesorów, oskarżanym o praktyki monopolistyczne. Morgan Stanley obniżył rekomendacje dla General Motors, co odczuł również na giełdzie jego konkurent - Ford Motor. Wreszcie, złe wieści nadeszły z Europy, gdzie korektę prognozy przedstawiła fińska Nokia. W tych okolicznościach do godz. 18.00 czasu polskiego Dow Jones stracił 0,56%, a Nasdaq Composite obniżył się o 0,95%.

Wyraźne spadki zanotowały czołowe indeksy europejskie, które znalazły się na najniższych poziomach od września ub.r. Londyński FT-SE 100 spadł o 1,55%, paryski CAC-40 o 2,63%, a frankfurcki DAX do godz. 18.00 stracił 2,58%. Taniały przede wszystkim walory spółek high--tech i telekomunikacyjnych, a wśród nich wyróżniały się akcje France Telecom, niemieckiego Infineonn i Nokii. Notowania francuskiego potentata znów spadły do najniższego poziomu w historii, w związku z perspektywą zwiększenia udziału w ratowanym przez banki niemieckim operatorze telefonii komórkowej - Mobilcom. Infineon został natomiast objęty globalnym śledztwem dotyczącym producentów mikroprocesorów. "Bohaterem" sesji w Londynie był koncern medialny Reuters Group. Jego akcje spadły do najniższego poziomu od ponad 8 lat w związku ze słabymi perspektywami wyników i zapowiadanymi zwolnieniami. Z kolei wizerunkowi sektora finansowego zaszkodziła wczoraj silna przecena akcji szwajcarskiego Credit Suisse, który musiał wspomóc kwotą przekraczającą 1 mld USD swoją spółkę zależną działającą w ubezpieczeniach - Winterthur.