Teraz poinformowano, że akcja kredytowa dla brazylijskich spółek zmniejszyła się aż o połowę od początku roku, a ci którzy wcześniej zaciągnęli kredyty, teraz muszą za nie więcej płacić.
Wielu inwestorów odmawia kupowania nowych obligacji emitowanych przez przedsiębiorstwa, albo domaga się wcześniejszego wykupienia papierów dłużnych, sprzedanych przez firmy przed wielu lat. W sposób oczywisty pogarsza to warunki finansowania działalności gospodarczej i grozi pogłębieniem recesji, która zaczęła się w I kwartale.
Szacuje się, że brazylijskie spółki będą musiały wydać do końca roku aż 16 mld USD na wykupienie obligacji, których zapadalność przypadnie przed końcem grudnia. Spółki poza bankami mają ok. 2,8 mld USD w obligacjach i papierach skarbowych wygasających w tym roku. Zdaniem analityków, pokrycie mają papiery dłużne warte jedynie 500 mln USD. Coraz więcej kosztuje też refinansowanie długu, jeśli w ogóle znajdzie się partner. Na przykład Banco Bradesco, trzeci co do wielkości brazylijski bank, zapłacił więcej za zrefinansowanie, i to tylko części z obligacji za 500 mln USD, które wygasły w minionym tygodniu.
Po czwartkowym spadku kursu reala i ceny brazylijskich obligacji do poziomu najniższego od prawie czterech lat, w piątek odnotowano pewne wzrosty tych walorów. 8-proc. obligacje zapadające w 2014 r. zyskały 1,63 centa na dolarze, do 59,5 USD, a ich oprocentowanie spadło do 19,88%, z 20,32 w czwartek. Real wzmocnił się o 1,5%, do 2,759 USD z 2,8015 USD w czwartek, kiedy był najsłabszy od 21 września.
Piątkowe odbicie USD nie było wynikiem zwycięstwa brazylijskich piłkarzy nad Anglikami, ale raczej pojawieniem się ryzyka bardziej zdecydowanej interwencji rządu na rynku walutowym, mającej zapobiec dalszemu osłabianiu reala.