Operator frankfurckiej giełdy przy konstruowaniu indeksu DAX bierze teraz pod uwagę tylko te akcje, które stanowią tzw. free float, a więc tę liczbę papierów każdego członka indeksu, która rzeczywiście znajduje się w obrocie. Dotychczas uwzględniano całkowitą wartość rynkową spółki, czyli liczoną włącznie z akcjami, które nie są przedmiotem handlu. Kilka innych firm sporządzających indeksy już wcześniej wprowadziło podobne zmiany, a ich celem jest odzwierciedlenie rzeczywistej sytuacji na rynkach poszczególnych papierów.

Udział Siemensa w DAX wzrósł teraz do 11,7% - poinformowała Deutsche Börse. Drugą spółką pod tym względem stał się Deutsche Bank - 10,2% udziału - a na trzecim miejscu znalazł się E.ON z wagą 8,6%.

Allianz, który do ubiegłego tygodnia przewodził indeksowi, spadł teraz na piąte miejsce, ponieważ 20% jego akcji należy do Münich Re. Udział Deutsche Telekomu też się zmniejszył, co daje mu teraz ósme miejsce w indeksie zamiast siódmego, a to dlatego, że ponad 40% akcji spółki wciąż należy do niemieckiego rządu.

Takie zmiany w konstrukcji indeksu powodują, że fundusze indeksowe, inwestujące zgodnie z DAX-em (zarządzają one 19 mld USD) zmieniają swoje lokaty w akcjach poszczególnych spółek. I tak w piątek kurs papierów Siemesa wzrósł o 1,9%, przy ponad trzykrotnie większym od średniego wolumenie. Allianz stracił 2,5%, a Deutsche Telekom 3,1%. Obroty na obu tych papierach były prawie cztery razy większe niż zazwyczaj.