Jak się okazało, rynek tylko na chwilę odsunął groźbę przełamania wsparcia na poziomie 1285 punktów. Początek tygodnia stał bowiem pod znakiem powrotu obaw o podaż akcji Telekomunikacji Polskiej. Zgodnie z oczekiwaniami, Bank Gospodarstwa Krajowego nie chce być inwestorem długoterminowym w TP SA i jest zainteresowany sprzedażą akcji tej spółki o wartości rynkowej przekraczającej 500 mln zł. A to nie jedyny pakiet, który stanowi potencjalną podaż.
Wyprzedaż akcji na giełdach zagranicznych wydaje się nie mieć końca. Rynki kapitałowe na świecie ponoszą karę za to, że zbyt szybko i pochopnie uwierzyły w uzdrowienie światowej gospodarki i poprawę wyników finansowych spółek. Obawy odnośnie do sytuacji w Brazylii, która powoli urasta na drugą Argentynę, są coraz bardziej poważne. Nawet jeśli faworyt bukmacherów do zdobycia Pucharu Świata w piłce nożnej wygra turniej, problemy makro odejdą na plan dalszy zaledwie na chwilę (podobnie jak to ma miejsce w Korei). W związku z tym kłopoty ma Hiszpania i nie tylko dlatego, że niesprawiedliwie odpadła z mistrzostw, ale przede wszystkim z racji znacznego zaangażowania tamtejszych firm w Brazylii.
Zapowiadane w naszym kraju protesty i demonstracje z pewnością nie przyczynią się do poprawy sytuacji na rynku kapitałowym. Coraz bardziej niepokojące jest też rosnące poparcie społeczne dla jednej z partii politycznych, której spojrzenie na polską gospodarkę jest równie egzotyczne jak kraje, z których pochodzą sędziowie na Mundialu. W tej sytuacji nawet obniżka stóp procentowych przez RPP - o ile w ogóle będzie miała miejsce - może przejść bez echa. Czy w obliczu coraz gorszych nastrojów wokół giełdy fundusze emerytalne i tym razem będą w stanie ustabilizować rynek i powstrzymać go przed dalszym spadkiem? Będzie to obecnie o wiele trudniejsze niż było za każdym razem wcześniej.