Wydaje się, że tak właśnie można interpretować spadki głównych indeksów WIG i WIG20 poniżej majowych dołków oraz domknięcie okien hossy z początku roku. Jest to potwierdzeniem, że od pół roku dominuje na rynku trend spadkowy, a imponujący wzrost z połowy maja był jedynie korekcyjnym odbiciem. Jeśli przyjąć, że nasz parkiet choć w minimalnym stopniu wyprzedza procesy ekonomiczne, to ostatnie zniżki indeksów są istotne dla wszystkich. Nie ma co liczyć na szybką i wyraźną poprawę stanu gospodarki.

Konsekwencje zniżki wskaźników rynku akcji poniżej dołków z ubiegłego miesiąca mogą być dwojakiego rodzaju. Tendencja spadkowa powinna się utrwalić i być kontynuowana, a może wręcz dojść do jej przyspieszenia tak, jak stało się to blisko miesiąc temu na światowych giełdach po przebiciu wsparć o podobnym znaczeniu. Jednocześnie jest prawdopodobne, że przełamana bariera 1290 pkt. będzie ograniczać wzrosty w drugiej połowie roku.

Robert Nejman

doradca inwestycyjny CAIB

Trwające na naszym rynku akcji zniżki odzwierciedlają rozczarowanie inwestorów tempem ożywienia gospodarczego. Jesienne wzrosty zdyskontowały mocną i szybką poprawę koniunktury, a w rzeczywistości okazuje się, że poprawa jest taka, jakby jej nie było. Dane makroekonomiczne z następnych miesięcy zadecydują o tym, jak głęboko sięgnie przecena tak u nas, jak i na świecie. W krótkim okresie można wskazać wartość ok. 1200 pkt. dla WIG20 jako silne wsparcie i coraz więcej wskazuje na to, że zejście indeksu do tego poziomu jest nieuniknione.