Manifestacja członków OPZZ miała jeden cel - pokazać, iż uważają obecną politykę kursową NBP za złą. - Głównym animatorem tej polityki jest człowiek, który był motorem mrożenia gospodarki - mówił Maciej Manicki, przewodniczący OPZZ, przed manifestacją. - Obecnie polityka kursowa grozi przemysłowi stoczniowemu, a jeśli on upadnie, pociągnie to lawinę zwolnień od morza do Tatr.
Szef OPZZ Maciej Manicki stwierdził, iż wczorajsza demonstracja nie była wyrazem poparcia dla rządu. Jednak to rządowi najbardziej zależy na zmianie polityki kursowej.
Konflikt między RPP a Radą Ministrów rozpoczął się praktycznie w chwili, gdy ta ostatnia ukonstytuowała się. Na początku spór dotyczył stóp procentowych, potem jednak rząd zmienił front - kością niezgody okazał się kurs złotego. Rząd przedstawił propozycję odejścia od płynnego kursu złotego. Jakiego systemu kursowego chciał rząd, nie wiadomo - pomysły, choć odrzucone przez RPP, do tej pory nie zostały ujawnione.
Jedną z form nacisku na RPP było złożenie w Sejmie przez posłów PSL i UP projektu nowelizacji ustawy o NBP, który zwiększa liczbę członków Rady i nakazuje jej dbać o wzrost gospodarczy. Rząd do niedawna dystansował się od pomysłów nowelizacji prawa o banku centralnym. Jednak w zeszłym tygodniu, po tym, jak mediacja prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego dała szansę na zakończenie konfliktu, premier Leszek Miller zapowiedział poparcie dla nowelizacji ustawy o NBP. Potem wprawdzie zmienił zdanie, jednak o tym, jaka będzie jego ostateczna decyzja i jakie stanowisko zajmie koalicja rządząca, dowiemy się wkrótce. W piątek bowiem Komisja Finansów Publicznych będzie omawiać poselski projekt.
Demonstracja OPZZ miała dwa cele. Po pierwsze, odwrócić uwagę społeczną od blokad organizowanych przez "Samoobronę". Po drugie - nacisk na NBP i RPP. Protestami ulicznymi rynek walutowy nie przejął się. Jedynie na początku dnia doszło do niewielkich zmian, potem rynek praktycznie zamarł, zapewne z powodu meczu Korea Południowa-Niemcy. Wszyscy inwestorzy są przekonani, że dzisiaj RPP zredukuje główną stopę procentową - interwencyjną - o 50 pkt. bazowych. W większym stopniu mogą zaś spaść stopy lombardowa i redyskontowa, gdyż analitycy oczekują, iż Rada będzie zmniejszała różnicę między najwyższą i najniższą stopą banku centralnego (obecnie wynosi ona 6 pkt. proc.).