Propozycja zgłoszona przez SEC to kolejny etap zaostrzania przepisów dotyczących funkcjonowania firm audytorskich. Problem konfliktu interesów spółek, które jednocześnie prowadzą działalność doradczą oraz kontrolują tę samą korporację, stał się głośny, gdy okazało się, że firma Arthur Andersen występowała w takiej podwójnej roli wobec Enron Corp. Zaledwie dziesięć dni temu sąd federalny w Teksasie uznał Arthura Andersena winnym utrudniania pracy wymiaru sprawiedliwości, ponieważ m.in. zniszczył dokumenty dotyczące energetycznego giganta.

Inną zmianą, którą zamierza zgłosić SEC, jest wprowadzenie przepisów uniemożliwiających "szantażowanie" spółek publicznych przez audytorów, próbujących przekonać swoich partnerów do równoczesnego świadczenia usług konsultingowych.

Wszystkie zmiany mają zostać poddane normalnej procedurze publicznych konsultacji - wejdą więc w życie nie wcześniej niż za kilka miesięcy.

Większą szansę na szybką realizację ma natomiast zgłoszony w ubiegłym tygodniu przez SEC plan powołania nowego ciała nadzorującego funkcjonowanie spółek audytorskich w USA. Do jego kompetencji będzie należeć ustalanie szczegółowych przepisów regulacyjnych i ich egzekwowanie. Odciążyłoby to SEC, która prowadzi rekordową liczbę dochodzeń. Liczba wszczętych spraw jest obecnie dwukrotnie wyższa niż rok temu. Propozycja ma mocne poparcie w Kongresie i wśród zwykłych inwestorów. Powołanie nowego ciała pomogłoby przywrócić zaufanie do lokat giełdowych. Zupełnie realna jest też możliwość całkowitego zakazu równoczesnego prowadzenia działalności konsultingowej i audytorskiej w tych samych firmach. Projekt odpowiedniej ustawy przeszedł już przez Komisję Bankowości amerykańskiego Senatu, ale sprzeciwia mu się silne lobby związane z audytorską "wielką czwórką" - czterema największymi firmami, jakie pozostały na rynku po faktycznym upadku Arthura Andersena. Jest więc prawdopodobne, że ustawa nie zdąży przejść procedury legislacyjnej przed listopadowymi wyborami do Kongresu.