Choć dziś jest to płacz nad rozlanym mlekiem, to warto przypomnieć kilka ważniejszych zdarzeń, które zdecydowały o powrocie TP SA do trendu malejącego. Fala wzrostowa z przełomu lat 2001 i 2002 zatrzymała się w połowie zniesienia ostatniego impulsu spadkowego w ramach dominującego od marca 2000 r. trendu długookresowego. W okolicach 18 zł wykres kursu ukształtował formację podwójnego szczytu (różnicę rzędu 60 groszy albo 3,5% pomiędzy wysokością obu wierzchołków z listopada 2001 r. i stycznia 2002 r. z punktu widzenia długiego okresu można uznać za nieistotną). Co ważne, powyższa formacja ukształtowana na wykresie znacząco odbiegała od zachowania się całego rynku mierzonego indeksem WIG20. W przypadku indeksu, styczniowy szczyt wypadł 125 pkt. (9,3%) powyżej listopadowego maksimum. Wniosek, jaki z tego płynie, mówi o słabości akcji TP SA względem całego rynku.
Dodatkowo, wiarę niedźwiedzi w możliwość zwycięstwa podtrzymywała główna linia trendu spadkowego, która stanowiła nieprzeniknioną zaporę dla ewentualnych wzrostów. Negatywny test oporu przez nią wyznaczanego spowodował, iż na przejawy presji strony podażowej nie musieliśmy czekać zbyt długo. Fala spadkowa, rozpoczęta w styczniu tego roku, bardzo szybko pochłonęłła znaczącą część wcześniejszych wzrostów i zatrzymała się na poziomie 66% ich zniesienia.
Po wykonaniu ruchu korekcyjnego rosnąca aktywność niedźwiedzi przy bierności kupujących doprowadziła do przełamania wsparcia na poziomie dołka z kwietnia (12,40 zł), otwierając tym samym drogę dalszym spadkom. Należy podkreślić, iż, jak dotąd, spadki odbywały się przy relatywnie niskiej aktywności inwestorów, mierzonej skalą tygodniowych obrotów, które wraz ze zbliżaniem się kursu do wymienionego wsparcia, sukcesywnie malały. Obserwacja ta może wskazywać na znaczną wiarę inwestorów w możliwość powrotu wzrostów na rynku akcji TP SA.
Nadzieja ta wynikała zapewne z faktu, iż wygenerowany w maju przez tygodniowy wskaźnik MACD wstępny sygnał kupna utrzymywał się - pomimo trwających spadków, co można było traktować jako tworzenie miejsca dla przyszłych wzrostów. Jednakże już po wtorkowej sesji stało się jasne, że szans na obronę tego sygnału nie ma. Tym bardziej że pozostawał on w konsolidacji przez okres czterech miesięcy, a dzienna odmiana tego wskaźnika sygnalizowała już wcześniej znaczne pogarszanie się sytuacji technicznej waloru.
Jednakże ogromna luka na otwarcie wczorajszej sesji dobitnie wskazuje na to, iż kupujący definitywnie poddali się. W tej sytuacji stwierdzenie o możliwości kontynuacji spadków wydaje się truizmem.