- Jest już nieprawomocne postanowienie o upadłości, dlatego nie rozumiem po co
syndyk naszego wierzyciela występuje z powyższym wnioskiem. Wszystko jest przecież teraz w gestii sądu okręgowego. Najwyraźniej bardzo komuś zależy, żeby cały czas utrudniać nam działania i pokazać, że niemożliwe jest wyprowadzenie spółki na prostą - stwierdził Marek Diering, prezes zarządu Espebepe.
Dzisiaj kontynuowane mają być również rozmowy pomiędzy przedstawicielami budowlanej spółki i reprezentantami objętej postępowaniem układowym bydgoskiej firmy Eltor. Espebepe nie uregulowało wobec niej dwóch ostatnich rat o łącznej wartości niewiele ponad 2 tys. zł i dlatego żąda ona uchylenia układu.
- To też jest gra i czysty szantaż. Firma ta stawia na szali całe postępowanie układowe, domagając się uregulowania przez nas zobowiązania w chwili, gdy finansami zarządza syndyk. Jeżeli układ zostałby uchylony, to wielu wierzycieli nie odzyskałoby naprawdę poważnych kwot. My nie chcemy do tego dopuścić i zamierzamy się ze wszystkiego wywiązać - usłyszeliśmy od jednego z głównych prywatnych udziałowców Espebepe.