Dla przebiegu wczorajszej sesji kluczową sprawą było, jak zachowały się giełdy w USA po ujawnieniu "rewelacji" dotyczących spółki WolrdCom. Jak to często w Stanach bywa, optymizm wziął górę nad strachem i tamtejszym indeksom udało się odbić od newralgicznych poziomów wsparcia.
Taki rozwój wypadków sprawiał, że inwestorzy składający zlecenia przed wczorajszą sesją byli nastawieni mocno prowzrostowo. Efektem tego był wysoki poziom otwarcia, którego już później nie udało się ponownie pokonać. Byki na wczorajszej sesji, poza tym otwarciem, w ogóle się nie popisały. Przez dłuższą jej część ceny spadały, by osiągnąć minimum na poziomie 1228 pkt. Pozytywne jest to, że jest ono usytuowane wyżej od minimum sesji środowej. To jednak jeden z nielicznych pozytywnych elementów wczorajszych notowań. Po południu można było przekreślić korzystne wrażenie za sprawą reakcji na zaskakująco dobre dane dotyczące dynamiki PKB w USA. Rosnące od rana rynki europejskie dodały posiadaczom akcji kolejne punkty. Nasi posiadacze akcji też trochę zyskali, ale rynek kontraktów podchodził do tych wzrostów z dużą nieufnością, co sygnalizowała ujemna baza. Ta na końcowym fixingu została rozciągnięta do -13,6 pkt. Słabość na kontraktach potwierdza, że na rynku panuje obecnie niedźwiedź. Każde, nawet najmniejsze, próby podniesienia cen są szybko wykorzystywane do zasypania chętnych papierami. To raczej daje podstawy, by oczekiwać kontynuacji trendu. Pierwszym sygnałem, który będzie można odczytać jako oznakę słabości podaży, będzie zamknięcie środowej luki bessy, czyli wyjście nad poziom 1253 pkt. Zbiegnie się to z pokonaniem kolejnej przyspieszonej linii trendu spadkowego. Do tej chwili krótka pozycja powinna być jedyną, jaka przychodzi do głowy graczom.