Reklama

Odbijamy się?

Miniony tydzień może zapisać się w historii amerykańskich giełd jako ten, w którym główne wskaźniki powróciły do poziomu paniki z pierwszych sesji po 11 września 2001 r., by odbić się od niego i zapoczątkować długotrwałą hossę. Takie przynajmniej są pobożne życzenia coraz mniej licznego stada giełdowych byków.

Publikacja: 02.07.2002 09:04

Drugi kwartał oraz pierwszą połowę roku giełdy zakończyły fatalnymi wynikami. Od pierwszego stycznia Dow Jones Industrial Average stracił 7,8%, a S&P 500 13,8% i notuje najgorszy wynik za pierwsze 6 miesięcy od 1970 r. Na Nasdaq - którego najważniejszy wskaźnik Nasdaq Composite spadł o 25% - było to najgorsze sześć miesięcy od 1974 r. Rekordowe spadki dały się zaobserwować szczególnie w sektorze brokerów energii: np. Williams Cos. spadł o 77%, a Dynegy o 79% - oraz telekomunikacyjnym: np. Lucent stracił 68%, a Nortel Networks 69%. Notowania akcji spółek z tych sektorów często spadły poniżej ceny puszki Coca-Coli. Natomiast najbardziej zyskały w omawianym okresie akcje sektora producentów sprzętu wojskowego, budownictwa, ochrony zdrowia oraz niektórych producentów towarów konsumpcyjnych. Analizując wskaźnik Wilshire 5000, który stara się odzwierciedlić stan rynku jako całości - można stwierdzić, że kapitalizacja walorów notowanych na amerykańskich giełdach zmalała w pierwszym półroczu o 1,4 bln USD.

Od miesięcy giełda nie reaguje na poprawę wskaźników makroekonomicznych. Inwestorzy koncentrują się raczej na skandalach księgowych, które wybuchają w wielu nawet bardzo znanych spółkach. I może właśnie ubiegły tydzień - kończący miesiąc, kwartał i pierwsze półrocze - zapisze się w historii giełdy jako ten, w którym akcje osiągnęły dno, reagując na skandal WorldCom, by się odbić i zainicjować dłużej trwający okres wzrostów.

DJIA spadł w środę poniżej 9000 pkt., ale piątek zakończył na poziomie 9243 pkt., o 10 pkt. poniżej poniedziałkowego otwarcia. S&P 500 stracił tylko 1 punkt. Natomiast Nasdaq Composite zakończył tydzień wzrostem o 1,5%.

Byczo nastawieni analitycy zwracają uwagę na fakt, że wartość jednodniowych obrotów na New York Stock Exchange spadła z 44,4 mld USD w styczniu do 38,8 mld USD w maju. Tymczasem obserwowane pod koniec tygodnia wzrosty dokonały się przy zwiększających się obrotach, które w czwartek osiągnęły poziom 49,8 mld USD.

Część analityków spodziewa się, że zapoczątkowane w ubiegłym tygodniu odbicie zostanie wzmocnione podczas rozpoczynającego się w lipcu sezonu składania raportów za II kwartał. Inwestorzy upewnią się wtedy, że zyski spółek będą wzrastać zarówno podczas drugiego półrocza, jak i całego 2003 roku. "Jeżeli rzeczywiście wirus twórczego księgowania nie zaraził większości notowanych na giełdzie spółek, a tylko kilka najbardziej agresywnych przedsiębiorstw, to wydaje się, że obserwowaną przez ostatnie miesiące wyprzedaż będzie można uznać za trwającą już zbyt długo" - zauważył Mark Arbeter, szef działu analizy technicznej Standard & Poor`s, w programie CBS MarketWatch.

Reklama
Reklama

Rozpoczynający się tydzień giełdowy będzie skrócony o jedną i pół sesji z powodu przypadającego w czwartek Święta Niepodległości - w piątek obrót akcjami zakończy się o 13.00 czasu nowojorskiego (o 19.00 naszego czasu). "Jeżeli nie dosięgnie nas wiadomość o nowym skandalu obrachunkowym, nie wydarzy się geopolityczna katastrofa - to będzie to tydzień konsolidacji wokół wcześniej osiągniętych pułapów" - uważa cytowany przez "Los Angeles Times" Peter Cardillo z Global Partners Securities.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama