Pierwsze w tym tygodniu notowania ropy na International Petroleum Exchange w Londynie przebiegły raczej w sennej atmosferze. Za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w końcu sesji 25,6 USD, zaledwie o 2 centy więcej niż w piątek. Brakowało czynników, które mogłyby pobudzić jakieś silniejsze reakcje wśród inwestorów. W takich okolicznościach warto pospekulować, jak będą kształtować się ceny ropy w drugiej połowie br. W pierwszym półroczu staniała ona o 13%.

Wśród ekspertów przeważają opinie, że ropa będzie dalej tanieć. Wskazują tu przede wszystkim na dwa czynniki - wolniejsze niż oczekiwano ożywienie w światowej gospodarce, obniżające globalny popyt na ten surowiec oraz nadwyżkę jego zapasów w Stanach Zjednoczonych. Obecnie zapasy oleju opałowego, jednego z głównych produktów ropopochodnych, są w USA o 7,4% wyższe niż w analogicznym okresie ub.r. Opracowany przez brytyjski bank HSBC raport zakłada, że średnia cena ropy w drugim półroczu kształtować się będzie na poziomie 23,5 USD za baryłkę. Jest to o 8% mniej niż obecnie ona kosztuje. Oparł on swoje nowe opracowanie na założeniach, że zwiększy się nieco popyt na ropę, ale jednocześnie eksport z Iraku, który zazwyczaj stanowi ponad 2% światowych dostaw tego surowca, będzie niższy. Z kolei specjaliści z British Petroleum, jednego z największych światowych koncernów naftowych, spodziewają się, że dzienne dostawy ropy zwiększą się w trzecim i czwartym kwartale średnio o 1 mln baryłek dziennie, tymczasem dzienny popyt na ten surowiec może się zmniejszyć o ok. 200 tys. baryłek.

W poniedziałek taniało złoto. Uncja tego kruszcu kosztowała w końcu notowań w Londynie o ponad 1,5% mniej niż w piątek. W pierwszej połowie roku złoto zdrożało jednak aż o 14%, co jest najlepszym półrocznym wynikiem od 1987 r. Wczorajszą przecenę tłumaczono lekkim umocnieniem się dolara. Ogólnie niekorzystnie na notowanie tego kruszca wpłynęła piątkowa interwencja banków centralnych mająca na celu podniesienie notowań amerykańskiej waluty wobec euro i jena. Ponadto, niektórzy spekulanci zadowoleni ze stopy zwrotu, jaką dała im inwestycja w złoto, zamykali pozycje po zakończeniu pierwszego półrocza.

Prawie nie zmieniły się wczoraj notowania miedzi. W kontraktach trzymiesięcznych tona tego surowca kosztowała w Londynie 1689 USD, o 2 USD więcej niż w piątek. Nie oznacza to jednak, że sesja nie była interesująca. Poranek przyniósł silny popyt na miedź ze strony banków i jej cena zbliżyła się nawet w pewnym momencie do poziomu 1700 USD za tonę, jednak późniejsza realizacja zysków spowodowała, że notowania wróciły prawie do piątkowego poziomu.