Podczas walnego Szeptela poza Michałem Skolimowskim skwitowania z pracy w 2001 r. nie dostali byli członkowie zarządu: Jagadeswara Rao Maddukuri i Maciej Wąż oraz członkowie rady nadzorczej, Piotr Robełek, były przewodniczący RN i do niedawna jeden z największych akcjonariuszy spółki, Tomasz Blicharz i Jacek Baraniecki.
Zarząd Szeptela tłumaczy brak skwitowania niektórych członków poprzednich władz spółki złymi wynikami przedsiębiorstwa w 2001 r. (17 mln zł straty netto przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 18,2 mln zł). Jego zdaniem, fatalne rezultaty firmy były spowodowane wyłącznie niegospodarnością poprzedniego kierownictwa i rażącymi błędami w zarządzaniu oraz nadzorze. - Jestem głęboko zdziwiony i oburzony zarzutami. Są bezpodstawne. Oczywiście, pewne decyzje można z perspektywy czasu oceniać różnie, ale kiedy kierowałem zarządem, zawsze podejmował on decyzje zgodne ze strategią, akceptowane przez radę nadzorczą, uzasadnione rachunkiem ekonomicznym. Wiem, że spółka rozpowszechnia różne informacje na mój temat. Zamierzam złożyć pozew do sądu o ochronę dóbr osobistych - zapowiada Michał Skolimowski.
Walne, jak informuje obecny zarząd, wzięło też pod uwagę złożenie do prokuratury doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez poprzednie władze firmy. Na wniosek nowej rady nadzorczej powołanej na początku tego roku niezależna kancelaria prawna przeprowadziła wewnętrzny audyt, mający na celu ocenę działań poprzedniego kierownictwa. Na tej podstawie sporządzono wniosek do prokuratury. Zgodnie z nim, ówcześni menedżerowie (część członków zarządu i rady) mieliby się dopuścić nadużyć i działań na szkodę Szeptela. Zarzuty dotyczą m.in. niegospodarnego zarządzania firmami zależnymi. Prokuratura bada też, jak informuje obecny zarząd, m.in. celowość podpisania niektórych umów, w tym na doradztwo finansowe (najprawdopodobniej chodzi o kontrakt z Raiffeisenem). Zarząd potwierdził także, że zbadana ma być również umowa najmu siedziby Szeptela w Warszawie.
- Nic mi nie wiadomo o postępowaniu prokuratury. Nie otrzymałem w tej sprawie żadnego zawiadomienia. Jestem spokojny o wynik postępowania. Umowa w sprawie najmu lokalu została zawarta na rynkowych zasadach. Podpisywał ją nie prezes, ale zarząd spółki, w którym ja byłem wiceprezesem - twierdzi M. Skolimowski.
- Widzę związek między informacjami rozpowszechnianymi przez spółkę a zaplanowaną na piątek rozprawą przed sądem pracy, przed którym domagam się wypłaty odprawy.