Swoje prognozy opierają na tym, że wciąż spadające kursy akcji zahamują ożywienie gospodarcze. Spośród 22 tzw. primary dealers, a więc banków-dealerów rynku pieniężnego, przeprowadzających operacje bezpośrednio z bankiem centralnym, już osiem uważa, że Fed powinien zostawić bez zmian podstawową stopę procentową na poziomie 1,75% co najmniej do stycznia. Przed tygodniem było ich trzy.

Pesymizm ekonomistów co do perspektyw gospodarki wyraźnie wzrósł po tym, jak indeks Standard & Poor`s 500 odnotował stratę w 12 z ostatnich 15 tygodni, spadając o 15%. Afera w księgowości WorldComu zwiększyła obawy, że jeszcze więcej spółek ujawni nieprawidłowości w finansach, co jeszcze bardziej podważy zaufanie konsumentów. - W tej sytuacji Fed nie powinien nic robić, tylko czekać - powiedział Kevin Logan, główny ekonomista rynku w Dresdner Kleinwort Wasserstein Securities. A nie dawniej jak w ubiegłym tygodniu Logan przewidywał, że Fed podniesie stopy o jedną czwartą punktu procentowego we wrześniu, a do końca roku o 75 pkt. bazowych.

- Spadek kursów akcji w ostatnich tygodniach w sposób zasadniczy zmienił postrzeganie możliwości wzrostu wydatków spółek w II półroczu. Fed nie może podnosić stóp i ryzykować tym samym zastopowania ożywienia - uważa Eric Green, starszy ekonomista z BNP Pribas, który spodziewa się, że Fed poczeka z podwyżką do grudnia.

Większość ankietowanych ekonomistów spodziewa się, że amerykański bank centralny zarządzi pierwszą podwyżkę stóp od maja 2000 r. przed końcem roku. 10 z nich przypuszcza, że taka decyzja zapadnie 6 listopada. Tak uważa np. Bruce Steinberg z Merrill Lynch, który jeszcze w ubiegłym tygodniu spodziewał się tego już we wrześniu. Poskromiona inflacja daje Fed możliwość poczekania z podwyższaniem stóp do momentu wzrostu wydatków biznesu. Ceny konsumpcyjne w ciągu 12 miesięcy do maja wzrosły o 1,2%, wobec 3,6% w takim samym okresie rok wcześniej. Wydatki na sprzęt i oprogramowanie spadają w USA od sześciu kwartałów.